29.11.2023, 15:32 ✶
Zdecydowanie mieli inny start w życiu. Felix pochodził z bidula, nie znał swoich rodziców. Ponoć znaleziono go na śmietniku, więc tak naprawdę gdyby nie Hogwart, to... To skończyłby pewnie z dala od Elaine, ze strzykawką w żyle, gdzieś wśród worków śmieci. Albo w mugolskim więzieniu. Bo do tego sprowadzał się sierociniec: nie dbano o nich, pozostawiano samych sobie. Felix był młodszy, był nowy i stał się doskonałym celem dla starszych "braci". Był poniżany, zamykany w skrzyniach, bity, dręczony i głodzony. Dopóki nie przyszli po niego z Hogwartu. Wtedy jego życie nabrało barw, a gdy poznał Elaine w jednej z przerw letnich - zakochał się. Tak mocno, że opuścił mury ukochanej szkoły, w której znalazł ukojenie, i dołączył do Bellów.
Dlatego też nie zniósłby myśli, że dziewczyna może czuć się dla kogokolwiek ciężarem. Wspominała o tym kilkukrotnie, ale nie myślał, że ona naprawdę tak uważa. Gdyby tylko wiedział... To nie dokończył myśli, bo ktoś ją popchnął. Felix wykrzywił twarz w gniewnym grymasie.
- Uważaj, kurwa, jak leziesz, ciulu - nie przeklinał tak normalnie. Zdarzało mu się, oczywiście, ale zwykle nie tak prędko po sobie i w jednym zdaniu. - Co za, kurwa, świnia niemyta. PATRZ GDZIE LEZIESZ I MOŻE ZAINWESTUJ W OKULARY A NIE SIŁOWNIĘ!
Wianek, który wciąż miał na głowie, robił swoje. Normalnie pewnie by już niósł przyjaciółkę na rękach, by zabrać dla niej wszystkie wianki, świata, ale... Czuł, że nic złego nie może się stać. Był bohaterem w końcu, nie? No i Elaine była tak smutna, że kto inny zdeptał jej wianek... Felix momentalnie przypomniał sobie jej wyraz twarzy. No kurwa, no nie.
- Dobra, chodź tu, ja i ty, teraz - podwinął rękawy koszuli i zaczął się przepychać przez tłum za kolesiem, dla którego bzyczenie Bella było chyba nawet niesłyszalne.
Dlatego też nie zniósłby myśli, że dziewczyna może czuć się dla kogokolwiek ciężarem. Wspominała o tym kilkukrotnie, ale nie myślał, że ona naprawdę tak uważa. Gdyby tylko wiedział... To nie dokończył myśli, bo ktoś ją popchnął. Felix wykrzywił twarz w gniewnym grymasie.
- Uważaj, kurwa, jak leziesz, ciulu - nie przeklinał tak normalnie. Zdarzało mu się, oczywiście, ale zwykle nie tak prędko po sobie i w jednym zdaniu. - Co za, kurwa, świnia niemyta. PATRZ GDZIE LEZIESZ I MOŻE ZAINWESTUJ W OKULARY A NIE SIŁOWNIĘ!
Wianek, który wciąż miał na głowie, robił swoje. Normalnie pewnie by już niósł przyjaciółkę na rękach, by zabrać dla niej wszystkie wianki, świata, ale... Czuł, że nic złego nie może się stać. Był bohaterem w końcu, nie? No i Elaine była tak smutna, że kto inny zdeptał jej wianek... Felix momentalnie przypomniał sobie jej wyraz twarzy. No kurwa, no nie.
- Dobra, chodź tu, ja i ty, teraz - podwinął rękawy koszuli i zaczął się przepychać przez tłum za kolesiem, dla którego bzyczenie Bella było chyba nawet niesłyszalne.