Nie chciała uczyć się czytania, ponieważ miała wrażenie, że czytanie było okropnie trudne. Łatwiejsze od tego było zmieszczenie się w ciasnym pudełku niż przeczytanie kilku zdań w książce. Zawsze myliły się jej literki i zwykle jak zaczynała to przerywała natychmiast, bo nie chciała się ośmieszyć, czy też przegrać. Wolała udawać, że nie jest jej to potrzebne, ale w ostatnim czasie coraz częściej o tym myślała, ale bała się zawracać innym ludziom głowę swoimi niedoskonałościami. Felix był w jej oczach naprawdę inteligentnym człowiekiem i czasami czuła się przy nim nieodpowiednia, bo nigdy nie była w szkole, bo nie nauczyła się czytać, ani pisać, bo była zwykłą cyrkówka, która wyginała się dla ludzi na scenie lub pozwalała w siebie rzucać ostrymi przedmiotami podczas swoich występów, a on posiadał wiedzę z eliksirów. Zachichotała cicho widząc jak pochłaniał jej kanapkę, musiała zaniedbać dzisiaj posiłek, gdy skończył jeść wyciągnęła z koszyka kolejną kanapkę i mu ją bez słowa podała.
– Nie, nic takiego nie brałam – wytknęła do niego język i weszła z nim między drzewa prosto w las. – Nie wiem. Jak dotrzemy to się dowiemy – wzruszyła ramieniem i spojrzała na niego z wymalowaną oczywistością na twarzy, że Felix powinien się zastanowić, czy zadał jej odpowiednie pytanie, czy nie popełnił głupstwa. Spacer z Elaine do miejsca nie wiem był najbardziej naturalną rzeczą w jej istnieniu na świecie. – Liczę na to, że znajdziemy jakieś jezioro do pływania, chociaż ta okolica nie była zbyt przyjemna – zauważyła.
– Mam i chyba właśnie nastąpił ten wspaniały moment, gdy będziesz mógł nauczyć mnie czytać i pisać, bo zaczyna mi tej umiejętności brakować – spojrzała w bok delikatnie zawstydzona oblewając się rumieńcem.