• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[10.07.1972] I tylko ja i słońce

[10.07.1972] I tylko ja i słońce
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#6
24.11.2023, 16:26  ✶  

Nie mógł powiedzieć, że czuł się o wiele lepiej, a jednak - czuł się o wiele lepiej. Bez tego przymusu. Wszystko, co między nimi teraz się działo i mogło zadziać, było prawdziwe, nie prowadzone żadną siłą wyższą. Jedyny mankament leżał w tym, że nie chciał jej za blisko, bo bał się, że coś się jej stanie, a z drugiej strony bił się z myślami, że to niczego nie zmieni. Voldemort i tak już wiedział. Pozostawało grać w jego grę, porzucić piękne myśli o ucieczce i oddać się słodkiej ciemności, która była mu najbliższą kochanką. To, że Victoria nigdy nie miała instynktu samozachowawczego i funkcjonowała niemal jak robot w niektórych wydarzeniach nie było żadną tajemnicą. Ktoś jej po prostu zepsuł całkowicie tą część człowieczeństwa, która miała odpowiadać za prawidłową ocenę zagrożeń. Była za bardzo zajęta staniem w kolejce po inteligencję i inteligencję emocjonalną - bo nie, te dwie rzeczy kompletnie nie musiały być sobie tożsame. Zrozumiałe, po co komu jakiś strach, skoro można w zamian za niego dostać łeb jak sklep. Gdzie ten brak strachu ją zaprowadził? Czy było warto? Była z siebie dumna, zadowolona, zrobiłaby coś inaczej? Nadal chciałaby cierpieć za te milijony, czy jednak wybrała bardziej spokojne życie? Bo on, gdyby mógł cofnąć czas, byłby zdecydowanie o wiele większym chujem i przestał słuchać tych pieprzonych marudzeń wszystkich dookoła. Wcześniej by sięgnął po rozum do głowy i zniknął z rodzinnego domu. Bardzo wiele rzeczy zrobiłby inaczej. Tak sobie gdybać można.

Gdyby Sauriel nie chciał wypełzać z tej jaskini - to by nie wypełznął. Szansa jedna na x lat brzmiała jak kompletnie nic w obliczu mistycznej wieczności, jaka malowała się przed jego oczami. Natomiast nie musiało jej być - bo przede wszystkim Sauriel nie miał żadnych argumentów przeciwko. Wyjść teraz, do zaćmienia, zobaczyć to niepowtarzalne zjawisko, zapisać je w pamięci razem z osobą, która była mu bliska - tak. Tak, tak, tak, czy jeszcze jakieś pytanie ktoś miał? W większości przypadków dupy mu się ruszać nie chciał. Stracił nawet ten dryg prowadzący go do gitary, przestał pociągać jej struny. Stracił do tego serce. Nawet przez myśl mu przeszło, czy tego nie posprzątać, nie odłożyć w kąt, ale zawsze było a mooże jednak póóźniej... To "później" nie nadchodziło nigdy - bo "później" wolał spać i zanurzać się w tej swojej małej śmierci. A co robiła w tym czasie Victoria? Nie zauważył jeszcze śladu na jej policzku, bo nie badał jej twarzy, nie włączał myślenia skierowanego na... na świat. Kiedy prawie je załączył skupiła go bardzo szybko i intensywnie owszem, na świecie, ale tym trochę szerszym niż malutka przestrzeń, w jakiej ludzie zamykali się w swoich rozmowach, w bezpiecznych czterech ścianach.

- Chcesz jakieś pić? Herbata, kawa? Nie wiem, sok z ogórków? - Bo tego ostatniego to mieli, drodzy państwo, pod dostatkiem. Pokazał kciukiem automatycznie na korytarz za sobą, chociaż wcale nie zamierzał tam iść osobiście. Kiedy usłyszał o 10 minutach no to... w zasadzie taki kiepski czas, żeby wypić kubek herbaty - ale na filiżaneczkę akurat. Jego głos był od razu żywszy. - What the... na urodziny? Ale mamy listop... lipiec mamy. - To na "L" i to na "L", potem w obu "i", można się pomylić. Podszedł do Victorii i usiadł obok niej, ze zdziwieniem sięgając po pudełko, żeby je od niej odebrać i obejrzeć z każdej strony. Wziął i nim pomachał (choć pewnie Victoria zaraz ten ruch zatrzymała, bo przecież debil by ten aparat gotów zepsuć zanim pudełko otworzy!). Więc nie dość, że nie było oporu przed wycieczką, to teraz nie było żadnego oporu przed prezentem. A wręcz przeciwnie! Tak jak go pobudziła, tak teraz już w ogóle błyskały jego oczy z ciekawością, kiedy patrzył na to pudełko i dotykał je palcami, jakby co najmniej musiał poznać strukturę tego nienormalnego zjawiska, jakie tkwiło w jego palcach. Nie, no nie żeby nigdy nie dostał prezentu. Ale prezent od Victorii to było coś ważnego. No i co wymyśliła? Co przyniosła? I czemu wcześniej? Dlaczego nie później? Chciał jej robić wykład sam i narzekać. Marudzić, że przecież powinna się czymś zająć, a nie tutaj latać do niego, że... no na pewno znalazłby coś do marudzenia, zawsze znajdował. I, cholibka, ta piękność, która się uśmiechała do niego jak samo słońce do tulipanów, nie dała mu żadnej na to szansy. Rozbroiła go dwoma smart ruchami - szach mat i po rozgrywce. Teraz pozostawało mu tylko... w zasadzie zostawał mu dobry humor. Bo Sauriel się nawet uśmiechnął, kiedy tak spojrzał na Victorię, a potem znowu na prezent. - Co to jest. Czy ja to zepsuje jak będę otwierać? - Nie było to pytanie z gatunku "po co mi to", tylko z ciekawością i zaintrygowaniem. Bał się teraz to otwierać, żeby czegoś nie uszkodzić. Bo najchętniej to by jak dzik rozerwał pudełko. Ale posunął się do grzeczneeeego pociągnięcia za kokardkę... która jak zwykle (takiego miał pecha) się zacięła, więc ostatecznie złapał za dwa krańce wstążki, rozerwał i otworzył opakowanie.

Minka pikachu kiedy jego usteczka układały się we wdzięczne "o" najlepiej odzwierciedlała jego minę. Tylko aż tak pięknego "o" usta Sauriela nie zrobiły.

Wyjął aparat ze środka i zaczął go obracać w dłoniach, aż się poruszył na tej kanapie niecierpliwie - daj dziecku zabawkę, dziecko ci zniknie. Może to to, czego Victoria nie chciała osiągać jednak przychodząc na spotkanie i chcąc, no nie wiem, jakiejś atencji od drugiej strony? Sauriel był jednozadaniowy - jak już się czymś zajmował mocno to zazwyczaj świat nie istniał.

- O kuurwa... - Powiedział z zachwytem, sprawdzając ostrożnie klisze, zapoznając się z samym aparatem, błyskawicznie łapiąc, co gdzie i jak. I zaraz aparat uniósł i strzelił Victorii fotkę. Z zaskoczenia. Złapał z zadowoleniem zdjęcie, które wypadło, spoglądając na nie z... z taką bardzo dziwną miną jak na niego. Z taką adoracją. - Świat nie był na to gotowy. - Zapewnił kobietę, podnosząc na nią spojrzenie i uśmiechnął się tak, że tylko mu rogów brakowało i ogona z serduszkiem na końcu.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (4622), Victoria Lestrange (5294)




Wiadomości w tym wątku
[10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 20.11.2023, 19:37
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 21.11.2023, 17:24
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 21.11.2023, 20:29
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 22.11.2023, 16:53
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 23.11.2023, 00:09
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 24.11.2023, 16:26
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 24.11.2023, 23:42
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 25.11.2023, 12:38
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 25.11.2023, 14:33
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 26.11.2023, 10:07
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 26.11.2023, 14:42
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 26.11.2023, 17:52
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Victoria Lestrange - 26.11.2023, 20:11
RE: [10.07.1972] I tylko ja i słońce - przez Sauriel Rookwood - 28.11.2023, 00:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa