Vincent jest faktycznie typowym Prewettem. Jak oni lubi ładne kobiety, lubi się dobrze bawić, żyć bez konsekwencji. Dba jednak o zwierzęta i czy to od razu sprawia, że nie jest takim zwyrodnialcem na jakiego się maluje? Brenna nie raz przekonała się, że stawał w obronie słabszych, ale potem im groził, aby nikt go z tego powodu nie wydał. Z biegiem lat uważał, że był głupi tak postępując, bo dlaczego chciał być postrzegany jako ten zły i straszny? To nie miało najmniejszego sensu, ale on i tak zawsze brnął w to, aby odstraszać ludzi, aby ci się go bali i nie chcieli mieć z nim do czynienia. W jego otoczeniu z czasów szkolnych została przede wszystkim Brenna, ale miał wrażenie, że ona lubiła niebezpieczeństwo i po prostu zjadała je na śniadanie. On to wyczuwał i starał się zawsze z nią w jakimś stopniu współpracować. Może i obijali sobie nie raz mordy dla zasady, ale on zawsze jak wpadł na trop czegoś nieodpowiedniego, co MU przeszkadzało od razu jej to zgłaszał jako dobry i odpowiedzialny obywatel. Nie zgłaszał oczywiście tego, co on robił, tych interesów, które były dobre dla jego rodziny. Lubił też w Brennie to, że potrafiła czasem nagiąć zasady, potrafiła czasem odpuścić i zamknąć na chwilę oczy jeśli wymagała tego sytuacja i była korzystna dla ich dwójki. Nigdy jednak nie zamierzał jej postawić w sytuacji, gdzie musiałaby mieć wyrzuty sumienia. Wręcz starał się ją przed tym po cichu chronić, aby nie miała żadnych moralnych wątpliwości. On mógł spadać, ale jej na pewno na to nigdy by nie pozwolił w swoim własnym towarzystwie.
Gdy ta zaczęła zachęcać Azjatę to tatuowania mu penisa spojrzał na nią morderczym wzrokiem. Gdyby mógł po prostu by ją tam zabił. Wszystkie dobre myśli jakie miał na jej temat jeszcze parę chwil temu uleciały jak powietrze z pękniętego balonu. Rozdziawił nawet usta patrząc na nią z niedowierzaniem. Pierwszy raz chyba słyszał z jej ust tyle razy słowo penis. To nawet go rozbawiło, ale wizja tego, że miałby chodzić z kutasem na ramieniu tylko dlatego, że Brenna sobie jakieś żarty urządzała nie była wcale kusząca.
– Oh, kochanie czemu panu kłamiesz. Miałaś ze mną zrobić ten tatuaż – zaczął, gdy wymieniła swoje zdania z charłakiem. – Miałaś się pana zapytać o wzór swojej cipki, żebyśmy mogli mieć pasujące do siebie tatuaże – spojrzał w jej oczy ze śmiertelną powagą. – Niech mi pan opowie o tym Kevinie. Fajny ten chłopak? Moja dziewczyna nie mówiła mi, że zna pana brata – nadal jednak nie ruszył się dalej. – Da radę jej wytatuować tę cipkę, czy lepiej zrobić inne pasujące tatuaże? Robią sobie pary takie tatuaże u pana? – zapytał. Czując jak nóż w kieszeni się mu otwiera. Już on jej kurwa pokaże.