18.11.2023, 01:38 ✶
Bell prychnął. Dokładnie tak, jak teraz podeszła do wozu, kiedy on dyskretnie poruszył ręką dla pewności, że panna Lestrange nie zrobi sobie krzywdy, przechodząc nad zabezpieczoną żyłką. Ostatnim czego tutaj potrzebowali, było to, żeby jakaś damulka z wyższych sfer nasłała na nich policję, albo jeszcze coś gorszego.
- Mogłabyś się czołgać przez pułapkę pomiędzy nami, ale obawiam się, że to dodatkowo zaszkodziłoby twojej nodze. - Pisząc dowcipniej: to osłabiłoby jej nogę. Kąśliwości na niego nie działały, bo sam wszystkich gryzł, jakby go miały poruszyć docinki kogoś tak niskiego i najwyraźniej niezbyt sprawnego fizycznie?
- Mądra z ciebie dziewczyna. A zawsze tak obsmarowują cię w gazetach.
Mądra, bo wiedziała, w jakiej sytuacji się znajduje - Flynn szczególnie pomocny nie był i nie zamierzał być, bo się przecież z cyrku nie wychylał. Ale nie był też potworem, przynajmniej nie w takim znaczeniu tego słowa, żeby komuś w opałach nie pomógł. Niesienie jej? Nie była jego siostrą, żeby się tak dla niej poświęcał. Ale mógł pomóc jej dokuśtykać do ulicy, a stamtąd mogła zabrać go ta kierująca autobusem sierota niechcąca wrócić do domu, chociaż wszyscy tu na niego czekali.
- Śmierć odrzucasz, bo...? Gwarantuję, że nie będzie bolało. Jedno, proste cięcie. - A ciąć potrafił na pewno - pokazał to podczas swojego występu, rzucając w młodziutką gimnastyczkę absurdalną ilością noży. - Ostatecznie mogę cię zabrać gdzieś, gdzie podjedzie Błędny Rycerz.
Ale to była ostateczna oferta. Bo jej tutaj w ogóle nie powinno być. Stanowczość w jego głosie nie miała nic wspólnego z szorstkością - był spokojny, wpatrywał się w nią z opanowaniem, zaciągając się kolejnymi buchami papierosa. Nie wyglądał na zawstydzonego nagością, w dodatku należał do kategorii ludzi pozbawionych wstydu, bo te spodnie miał opuszczone za nisko jak na dzisiejsze standardy.
- Mogłabyś się czołgać przez pułapkę pomiędzy nami, ale obawiam się, że to dodatkowo zaszkodziłoby twojej nodze. - Pisząc dowcipniej: to osłabiłoby jej nogę. Kąśliwości na niego nie działały, bo sam wszystkich gryzł, jakby go miały poruszyć docinki kogoś tak niskiego i najwyraźniej niezbyt sprawnego fizycznie?
- Mądra z ciebie dziewczyna. A zawsze tak obsmarowują cię w gazetach.
Mądra, bo wiedziała, w jakiej sytuacji się znajduje - Flynn szczególnie pomocny nie był i nie zamierzał być, bo się przecież z cyrku nie wychylał. Ale nie był też potworem, przynajmniej nie w takim znaczeniu tego słowa, żeby komuś w opałach nie pomógł. Niesienie jej? Nie była jego siostrą, żeby się tak dla niej poświęcał. Ale mógł pomóc jej dokuśtykać do ulicy, a stamtąd mogła zabrać go ta kierująca autobusem sierota niechcąca wrócić do domu, chociaż wszyscy tu na niego czekali.
- Śmierć odrzucasz, bo...? Gwarantuję, że nie będzie bolało. Jedno, proste cięcie. - A ciąć potrafił na pewno - pokazał to podczas swojego występu, rzucając w młodziutką gimnastyczkę absurdalną ilością noży. - Ostatecznie mogę cię zabrać gdzieś, gdzie podjedzie Błędny Rycerz.
Ale to była ostateczna oferta. Bo jej tutaj w ogóle nie powinno być. Stanowczość w jego głosie nie miała nic wspólnego z szorstkością - był spokojny, wpatrywał się w nią z opanowaniem, zaciągając się kolejnymi buchami papierosa. Nie wyglądał na zawstydzonego nagością, w dodatku należał do kategorii ludzi pozbawionych wstydu, bo te spodnie miał opuszczone za nisko jak na dzisiejsze standardy.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.