11.11.2023, 21:50 ✶
Mówili o tym, jakby ktoś się tu włamał, więc dlaczego historia brzmiała w taki sposób? Dlaczego brzmiała jak majaki przyprawione czymś mocnym, zanim Elaine położyła się spać? Nie to, że jej nie wierzył - wręcz przeciwnie, mogłaby mu pewnie wcisnąć każdy kit, jaki tylko przyszedł jej do głowy i on przyjąłby to jako coś, co ona brała za najprawdziwszą prawdę, ale... No właśnie, ona to za tę prawdę brała. A Elaine miała na oko mniej niż dwadzieścia lat, nigdy nie chodziła do szkoły, nie miała zbyt wielu przyjaciół i nie potrafiła czytać. Musiał wszystko, co mu przekazywała przez to filtrować.
- A... - Zaciął się po wysłuchaniu całej tej pasjonującej opowieści. - Aha... - Czyli niby się włamał przez okno, ale nie chciał zrobić jej krzywdy i był to przypadek seryjnego włamywacza! Totalnie coś, czego się spodziewał. - Pierwszy to wóz, który tu mierzę? - Oczywiście, że zaraz zapomni i będzie musiał zrobić to drugi raz. - Mogę sprawić, że nikt nie wejdzie przez okno, ale łapacze snów to powinien chyba pleść nasz wróżbita? - Kto do kurwy mógł uratować cię przed morderstwem we śnie? - Chyba że chodziło ci o to, że zabija cię, jak śpisz. - Uniósł ręce w obronnym geście, jakby chciał w ten sposób przekazać: nie wnikam, strasznie to popierdolone, a później odwrócił spojrzenie w stronę Alexandra. - Dobra, wiem, nie jestem zbyt lotnego umysłu ta druga wersja jest nieco bardziej lo... - Lo... logiczna? Tak chciał to dokończyć, tak? Bo teraz umysł podpowiadał mu zupełnie inne litery i dlatego właśnie urwał w pół słowa, zanim się przed wszystkimi ośmieszy.
Miał teraz naprawdę wiele pytań, wśród nich wszystkich najbardziej wybijało się to, czy Alexander naprawdę zamierzał spać tutaj do rozwiązania sprawy, bo chociaż Flynn bardzo chciał młodszej siostrze pomóc, to się w jeden dzień z wyuzdania nie wyleczy, a...
- Wydedukuj jak mnie zmotywować do szybszej pracy - odpowiedział nieco mniej śmielej niż zwykle, bo nie byli tu we dwójkę, a każda dodatkowa osoba w pomieszczeniu obniżała jego statystyki o jedno oczko. W dodatku się głupkowato zaczerwienił, ale źle być nie mogło, bo sugestywnie nadstawił policzek na buziaka.
- A... - Zaciął się po wysłuchaniu całej tej pasjonującej opowieści. - Aha... - Czyli niby się włamał przez okno, ale nie chciał zrobić jej krzywdy i był to przypadek seryjnego włamywacza! Totalnie coś, czego się spodziewał. - Pierwszy to wóz, który tu mierzę? - Oczywiście, że zaraz zapomni i będzie musiał zrobić to drugi raz. - Mogę sprawić, że nikt nie wejdzie przez okno, ale łapacze snów to powinien chyba pleść nasz wróżbita? - Kto do kurwy mógł uratować cię przed morderstwem we śnie? - Chyba że chodziło ci o to, że zabija cię, jak śpisz. - Uniósł ręce w obronnym geście, jakby chciał w ten sposób przekazać: nie wnikam, strasznie to popierdolone, a później odwrócił spojrzenie w stronę Alexandra. - Dobra, wiem, nie jestem zbyt lotnego umysłu ta druga wersja jest nieco bardziej lo... - Lo... logiczna? Tak chciał to dokończyć, tak? Bo teraz umysł podpowiadał mu zupełnie inne litery i dlatego właśnie urwał w pół słowa, zanim się przed wszystkimi ośmieszy.
Miał teraz naprawdę wiele pytań, wśród nich wszystkich najbardziej wybijało się to, czy Alexander naprawdę zamierzał spać tutaj do rozwiązania sprawy, bo chociaż Flynn bardzo chciał młodszej siostrze pomóc, to się w jeden dzień z wyuzdania nie wyleczy, a...
- Wydedukuj jak mnie zmotywować do szybszej pracy - odpowiedział nieco mniej śmielej niż zwykle, bo nie byli tu we dwójkę, a każda dodatkowa osoba w pomieszczeniu obniżała jego statystyki o jedno oczko. W dodatku się głupkowato zaczerwienił, ale źle być nie mogło, bo sugestywnie nadstawił policzek na buziaka.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.