08.11.2023, 01:06 ✶
Tym, czego nie wiedział Augustus, była fascynacja Imogen osobliwym gościem zamieszkującym piwnice posiadłości Widziała Czarnego Pana tylko raz - tej nocy, kiedy zjawił się we dworze - do dziś nie mogła wyrzucić z pamięci tego, jak odziana w nocną koszulę stała pogrążona w półmroku galerii z Beatrice przytuloną do jej piersi i obserwowała mężczyzn rozmawiających na dole; swojego zaciekawienie, gdy wpatrywała się w profil tego, którego nazywali Lordem Voldemortem i przyśpieszonego bicia serca, gdy ich spojrzenia na krótką chwilę się skrzyżowały. Drżąc wycofała się do sypialni i aż do świtu nie zmrużyła oka, wpatrując się tępo przed siebie.
Lecz czy tym, co wówczas odczuła był lęk? Nie była pewna, jednak od tamtego czasu regularnie śniła o tamtym człowieku. Nie było w tych snach nic zdrożnego - nie z punktu małżeńskiej wierności. Coś niezależnie od jej woli pchało ją w stronę Lorda Voldemorta.
Grymas rozczarowania przebiegł po twarzy Imogen, lecz zwrócona tyłem do męża była w stanie ukryć swoje emocje. Zaraz też na jej ramionach spoczęła marynarka Augustusa; jej drobna sylwetka zdecydowanie tonęła w morzu materiału, jednak bijące od niego ciepło i zapach ukochanego sprawiały, że czuła się dobrze w jego odzieniu.
— Szkoda — oznajmiła. Chciała dodać coś jeszcze, rozchyliła nawet pomalowane burgundem wargi, a myśl zamigotała na końcu jej języka, ale wtedy zjawił się skrzat, informując ich, że obiad zostanie podany za godzinę. Podziękowała mu - wszak wzorowa i dobrze wychowana pani domu zawsze okazywała wdzięczność swej służbie, to pierwsza zasada wpajana jej przez matkę - a kiedy tylko się oddalił, rzuciła Augustusowi łagodny uśmiech. Zaraz potem jej spojrzenie powędrowało na śpiącą córkę i bawiących się nieco dalej synów, by na końcu znów zawisnąć na sylwetce męża.
— Słyszałeś? Mamy godzinę, a ja muszę się jeszcze przebrać... — rzekła z pozorną niewinnością — A jak na złość, zamek w mojej sukience się zacina i potrzebuję z nim pomocy. Może moglibyśmy zostawić dzieci na chwilę pod opieką służby i...
Nie dokończyła. Nie musiała, po tylu latach spędzonych ze sobą Augustus musiał już doskonale wiedzieć, co miała na myśli. Rumieniec na jej policzkach, trzepotanie rzęs, blask w oczach i przygryzanie wargi w ten charakterystyczny sposób mogły oznaczać tylko jedno.
Lecz czy tym, co wówczas odczuła był lęk? Nie była pewna, jednak od tamtego czasu regularnie śniła o tamtym człowieku. Nie było w tych snach nic zdrożnego - nie z punktu małżeńskiej wierności. Coś niezależnie od jej woli pchało ją w stronę Lorda Voldemorta.
Grymas rozczarowania przebiegł po twarzy Imogen, lecz zwrócona tyłem do męża była w stanie ukryć swoje emocje. Zaraz też na jej ramionach spoczęła marynarka Augustusa; jej drobna sylwetka zdecydowanie tonęła w morzu materiału, jednak bijące od niego ciepło i zapach ukochanego sprawiały, że czuła się dobrze w jego odzieniu.
— Szkoda — oznajmiła. Chciała dodać coś jeszcze, rozchyliła nawet pomalowane burgundem wargi, a myśl zamigotała na końcu jej języka, ale wtedy zjawił się skrzat, informując ich, że obiad zostanie podany za godzinę. Podziękowała mu - wszak wzorowa i dobrze wychowana pani domu zawsze okazywała wdzięczność swej służbie, to pierwsza zasada wpajana jej przez matkę - a kiedy tylko się oddalił, rzuciła Augustusowi łagodny uśmiech. Zaraz potem jej spojrzenie powędrowało na śpiącą córkę i bawiących się nieco dalej synów, by na końcu znów zawisnąć na sylwetce męża.
— Słyszałeś? Mamy godzinę, a ja muszę się jeszcze przebrać... — rzekła z pozorną niewinnością — A jak na złość, zamek w mojej sukience się zacina i potrzebuję z nim pomocy. Może moglibyśmy zostawić dzieci na chwilę pod opieką służby i...
Nie dokończyła. Nie musiała, po tylu latach spędzonych ze sobą Augustus musiał już doskonale wiedzieć, co miała na myśli. Rumieniec na jej policzkach, trzepotanie rzęs, blask w oczach i przygryzanie wargi w ten charakterystyczny sposób mogły oznaczać tylko jedno.
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark