08.11.2023, 00:39 ✶
Ulysses milczał, gdy Vespera zaczęła wyjaśniać istotę swojej znajomości z Perseusem. Jak na jego: trochę lepiej, że to teraz wyszło na jaw, niż żeby miało wyjść na jaw tuż przed jego ślubem z Eunice, albo – co byłoby kompletną katastrofą – już po ślubie.
Teraz było tylko trochę niezręcznie, ale dało się to wszystko odkręcić bez (chyba) poważniejszych konsekwencji. A gdy zaczął oswajać się z myślą, że żadnego małżeństwa nie będzie, że musi tylko porozmawiać z (jeszcze) narzeczoną i wyjaśnić jej niespodziewany powód rozstania, poczuł osobliwą ulgę. Wcale nie chciał żenić się z Eunice. Być może byłby dla niej przykładnym mężem – spokojnym, opanowanym, słuchającym tego co miała do powiedzenia i szanującym jej zdanie, ale myśli o jasnowłosej nie sprawiały by robiło mu się cieplej w środku. I ona też nie darzyła go żadnym szczególnym uczuciem.
Mieli się pobrać, bo tak zadecydowali ich ojcowie. Tylko dlatego.
Kiwnął głową.
- W porządku. Nie zrobiłaś mi żadnych problemów – zapewnił odruchowo, choć pewnie Vespera zdawała sobie sprawę, że było to oczywiste kłamstwo. Problemy były, ale dało się je rozwiązać. – Niech twój przyszły mąż z nim porozmawia. Zresztą… - zamyślił się na chwilę, a potem mimowolnie skierował wzrok w stronę płaskiego brzucha siostry. – Zakładam, że za bardzo obawia się skandalu związanego z nieślubnym dzieckiem, żeby protestować przed waszym ślubem.
No i bądź co bądź, ród Blacków był czystej krwi a Perseus miał poważany zawód. Vespera nie oddawała ręki złodziejowi z Nokturna, ale bogatemu magipsychiatrze. W innej sytuacji Chester Rookwood powinien być zachwycony takim związkiem. Tu, może stanie się zachwycony z czasem.
- Gdyby ojciec chciał ci zarzucić, że zmarnowałaś mariaż z Malfoyami, powiedz mu że to ja podjąłem decyzję o jego zakończeniu – dodał jeszcze cicho. Podniósł powoli rękę i dotknął palcami ramienia siostry. Ścisnął lekko, by okazać wsparcie. – Nie przejmuj się aż tak. Naprawdę wszystko będzie dobrze. Przynajmniej ze mną. A ojciec… ojciec zrozumie. Będzie musiał.
Teraz było tylko trochę niezręcznie, ale dało się to wszystko odkręcić bez (chyba) poważniejszych konsekwencji. A gdy zaczął oswajać się z myślą, że żadnego małżeństwa nie będzie, że musi tylko porozmawiać z (jeszcze) narzeczoną i wyjaśnić jej niespodziewany powód rozstania, poczuł osobliwą ulgę. Wcale nie chciał żenić się z Eunice. Być może byłby dla niej przykładnym mężem – spokojnym, opanowanym, słuchającym tego co miała do powiedzenia i szanującym jej zdanie, ale myśli o jasnowłosej nie sprawiały by robiło mu się cieplej w środku. I ona też nie darzyła go żadnym szczególnym uczuciem.
Mieli się pobrać, bo tak zadecydowali ich ojcowie. Tylko dlatego.
Kiwnął głową.
- W porządku. Nie zrobiłaś mi żadnych problemów – zapewnił odruchowo, choć pewnie Vespera zdawała sobie sprawę, że było to oczywiste kłamstwo. Problemy były, ale dało się je rozwiązać. – Niech twój przyszły mąż z nim porozmawia. Zresztą… - zamyślił się na chwilę, a potem mimowolnie skierował wzrok w stronę płaskiego brzucha siostry. – Zakładam, że za bardzo obawia się skandalu związanego z nieślubnym dzieckiem, żeby protestować przed waszym ślubem.
No i bądź co bądź, ród Blacków był czystej krwi a Perseus miał poważany zawód. Vespera nie oddawała ręki złodziejowi z Nokturna, ale bogatemu magipsychiatrze. W innej sytuacji Chester Rookwood powinien być zachwycony takim związkiem. Tu, może stanie się zachwycony z czasem.
- Gdyby ojciec chciał ci zarzucić, że zmarnowałaś mariaż z Malfoyami, powiedz mu że to ja podjąłem decyzję o jego zakończeniu – dodał jeszcze cicho. Podniósł powoli rękę i dotknął palcami ramienia siostry. Ścisnął lekko, by okazać wsparcie. – Nie przejmuj się aż tak. Naprawdę wszystko będzie dobrze. Przynajmniej ze mną. A ojciec… ojciec zrozumie. Będzie musiał.