Sauriel nie byłby sobą, gdyby na ostatnią chwilę nie wysłał Nicholasowi pewnej zabawnej i jakże bardzo interesującej notatki, w postaci zaproszenia. Yaxley wiadomość otrzymał jeszcze będąc w pracy, ale na przerwie. Był to przecież środek tygodnia. On miałby się nudzić, kiedy jest parę trupów u Cynthii do zbadania a oni mają jeszcze coś do przeanalizowania w sprawie zasłony? Zamienić miejsce ciszy w coś hałaśliwego. Westchnął, karmiąc sowę Rookwooda i puszczając ją wolno. Nie odpisywał. Zajrzy tam, jak tylko pracę skończy. Nocturn nie był mu obcy, ale też niewiele miejsc tam znał zbyt dobrze. Może faktycznie taka odskocznia mu się przyda?
Godziny spotkania nie podano, zaznaczono tylko aby zjawić się wieczorem. To co Nicholas miał w planie na dzisiejszy wieczór, musiał przełożyć. Na szczęście, to nic pilnego. Z pomocą teleportacji, zjawił się na ulicach Nocturnu, odziany w czarny garnitur, rękawice i koszulę, na to narzucona czarna peleryna z kapturem. Upewnił się jeszcze, że zaklęcie maskujące jego mroczny znak działało nadal. Nawet, jeżeli chodził latem w długich rękawach. Na miejsce udał się tam prosto z pracy. Naciągnął kaptur na głowę, nie chcąc za bardzo się rzucać w oczy. Ostrożności nigdy za wiele. Przemierzając ulice najciemniejszych zakamarków tego miejsca, trafił na osobę, co rozdawała ulotki a jedna z nich trafiła do jego dłoni. Przyjrzał się treści i graficznej oprawie. To musiało być to, o czym pisał mu Sauriel. Teraz tylko znaleźć tę Głębinę. Mając nadzieję, że nie rozłożyli interesu w kanałach. Mogło być tak, że Nicholas wziąłby dosłownie do swojego lodowatego serca słowa Czarnego Kota, odnośnie ”śmierdzącego powietrza nokturnowego”.
W końcu znalazł. Jeśli wejście było schodami, to musi być tutaj. Nie wiedział, czy był pierwszy czy jest przed czasem. Pchnął drzwi i zajrzał do środka, rozglądając się bardziej w poszukiwaniu znanych mu osób. Kiedy dostrzegł kuzyna Stanleya i Sauriela, zsunął kaptur z głowy. Nie byli w sumie sami, a przebywała jeszcze jedna osoba, pełniąca najwyraźniej rolę barmana. Zbliżył się do owej dwójki, aby się przywitać, uściskiem dłoni, zdejmując rękawicę. Ulotkę jaką miał ze sobą, na razie schował.
- Dostałem zaproszenie, to jestem.Mówiąc o zaproszeniu, spojrzał na Sauriela, gdyż to właśnie od niego je otrzymał.
- Wy tak na poważnie?
Zadając zatem pytanie, tuż po tym jak przywitania mieli za sobą, wyjął otrzymaną na ulicy ich ulotkę i pokazał o co mu chodzi. Nie żeby był przeciwny jakiekolwiek działalności Borgina, ale jeżeli taka informacja nieświadomie nawet trafi do Ministerstwa, nie obawiają się tego, że ktoś nieodpowiedni zainteresuje się tym miejscem, albo samymi przebywającymi tutaj osobami? Mogli działać po cichu, do słów do słów, niż robić głośną kampanię na Nocturnie.