Czy zgłoszenie Nory do tego konkursu było złym pomysłem? To zależy kogo by spytać. Zdaniem Erika był to pomysł całkiem dobry, możliwe nawet, że z gatunku tych bardziej genialnych. Przyjaciółka może i do końca życia nie zapomni mu tego anonimowego zgłoszenia, ale jeśli będzie to również oznaczało, że nieco się ośmieli... I wykona pierwszy krok w stronę aktywnego spotykania się z kimś porządnym, to chyba będzie warto?
Do Dziurawego Kotła zawitał chwilę przed 19. Ubrał się dosyć prosto; nie czuł potrzeby, aby tego wieczora zwracać na siebie uwagę. Kolorowa koszulka, jasna rozpięta koszula, ciemne spodnie... Nie wyróżniał się zbytnio z tłumu. I dobrze. Nie miał zamiaru pojawić się na scenie, a zamiast tego obserwować sytuację od strony baru. Wprawdzie jego obecność mogła znacząco przyspieszyć karę, jaką zapewne planowała już dla niego panna Figg, jednak chciał być dla niej wsparciem nawet jeśli aktualnie trochę jej grał na nerwach.
Wychodził z założenia, że Norze po prostu się taka zabawa należy. W ostatnim czasie zaliczyła zdecydowanie zbyt dużo przykrych zdarzeń. Najpierw ta cała kabała z zamianą w zwierzę na balu charytatywnym, przegrana w poszukiwaniach czekoladowych jaj, konsekwencje wydarzeń na Beltane, strata Salema... Po prostu chciał, żeby spędziła miło czas i być może zrewidowała nieco swoje oczekiwania. Taki konkurs to było poniekąd zderzenie z rzeczywistością, ale nie musiało ono być od razu jak uderzenie obuchem, a jak... bliskie spotkanie z miękką poduszką i kocykiem.
Na widok prezenterki Kasi Cichopek zaklaskał wraz z resztą publiczności, aby po chwili umoczyć usta w piwie kremowym. Słuchał z uwagą jej przemowy, w której zawarła również szczegóły tego całego przedstawienia... A wtedy kobieta zaczęła czytać zgłoszenie Nory. Prawie się zakrztusił, gdy zdał sobie sprawę, że Yvone praktycznie czytała jota w jotę, to co sam napisał. Czy sztuka parafrazowania już kompletnie umarła w obecnych czasach?
Erik złapał spojrzenie Nory i uśmiechnął się do niej krzywo. Na wszelki wypadek uniósł kufel z piwem do góry, co by w ten subtelny sposób życzyć jej powodzenia. Na pewno świetnie jej pójdzie.
— Merlinie, nigdy cię o nic nie prosiłem, ale dzisiaj muszę. Proszę – nie – błagam, spraw, żeby to wypaliło — mruknął pod nosem, znowu sięgając po relaksujący trunek.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞