Palce szczypiące jej policzki zdecydowanie wywołały u niej w pierwszej chwili odruch zaskoczenia, a potem śmiech. Czy ona znowu zapomniała mówić? Możliwe. Zdarzało jej się to nie raz, że siedziała z kimś chwile rozmawiała, a gdy nie miała nic merytorycznego do dodania po prostu się nie odzywała. Było to silniejsze od niej. Słowa były cenne, miały moc, mogły skrzywdzić, mogły zranić, mogły przynieść pokrzepienie i radość, a ona starała się je warzyć tak jak robiła to z eliksirami. Powoli, subtelnie, w odpowiedniej ilości. Przez to często brano ją za nieśmiałą, cichą, osobą niepewną, która boi się odzywać. Tak naprawdę wolała po prostu pewne sprawy przemilczeć i zostawić je dla siebie, aby poobserwować, dowiedzieć się i wyciągnąć wnioski. Sauriel zapewne to wiedział, bo potrafiła naprawdę długo wytrzymać pod postacią kota słuchając jego wywodów, wiedział, że forma animaga, w którego dziewczyna się zmienia była dla niej jak druga skóra, czuła się w niej dobrze, bo nie musiała się odzywać.
Patrzyła na niego tak swoimi czekoladowymi oczami, uśmiechała się delikatnie i może lekko przepraszająco, że zapomniała o języku w buzi. Gdy wspomniał, że za chwilę będzie śmigać parsknęła.
– Grunt to mieć wiarę w swoje możliwości. – zagryzła wargę w ten swój charakterystyczny sposób, gdy nie wiedziała, co powiedzieć, czy przeprosić, czy ponownie przemilczeć, ale ostatecznie zdecydowała – Czasami zapominam się odzywać – dodała – mam czasami nawet tak, ze myślałam, że coś powiedziałam, a tak naprawdę zadziało się to w mojej głowie – wzruszyła ramieniem i zaśmiała cicho ze swojej małej ułomności, a piła do sytuacji sprzed chwili, gdy kazał jej do siebie mówić.
Oh, Saurielu. Ona naprawdę kocha słuchać, ona naprawdę kocha obserwować i tak czuje się komfortowo. Zdawała sobie sprawę, że ludzie źle czują się wśród milczków, ale czy to nie jest wspaniale mieć pamiętnik, który naprawdę zachowa dla siebie twoje myśli. Może pora się odezwać, może pora z siebie coś wyrzucić? Masz ją tutaj, masz osobę, której głowa jest twoja, więc czemu nie skorzystać?
Avelina wierzyła w jego możliwości i miała nadzieję, że on też. Bez tego ciężko będzie mu to opanować. Musiał być silny, nie poddawać się przy porażkach. Dlatego Avelina nawet pochwaliła jego powyginaną igłę, bo grunt to dobre słowo i motywacja. Magia składa się z intencji, jeśli ktoś nie będzie wierzyć w to, że ma szansę coś zrobić to nie zrobi.
Uniosła dłonie ku górze rozbawiona. Tak, wierzyła w to. Wierzyła, że on będzie uroczym kotkiem, bo czym innym mógłby być taki dzieciak jak on? Zmarszczyła wesoło nos rozluźniając się już dostatecznie mocno. Mogła by z nim częściej tak siedzieć i robić właśnie to. Uczenie nieuka.
– Nie, bo potem to odczarowujesz z powrotem. Transmutacja też nie jest trwała, więc prędzej czy później przemieniony przedmiot lub stworzenie wraca z powrotem, ale są zaklęcia, które na przykład przywracają animaga do ludzkiej formy i mogą być bolesne dla takiej osoby – zauważyła – nigdy tego nie użyto na mnie, ale obiło mi się to o uszy. Nie mam potrzeby lizania sobie łokci, a z kocimiętką nie miałam kontaktu – zaśmiała się cicho – ale pod postacią mojego zwierzęcia myśli są łatwiejsze. Prostsze. – dodała w zamyśleniu. – U mnie? – westchnęła i wbiła wzrok w zapałkę. Co miała mu opowiedzieć? – Beltane odcisnęło na mnie ślad pod postacią klątwy, tej miłosnej, o której ostatnio dużo się mówi. Miałam taki problem, że mój partner, który w tym ze mną uczestniczył po prostu zniknął. Chyba powinnam pójść do zakonu – zażartowała, bo w sumie nigdy nie miała szczęścia w miłości. Może przez to, że była zamknięta i oschła na nowe relacje, a może dlatego, że wydawała się być zimna i bez emocji, bo ludzie nie lubili poświęcać czasu na poznawanie innych osób? – A co u ciebie?