• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[18.06.1972] But you treat me so unfair

[18.06.1972] But you treat me so unfair
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#4
13.10.2023, 23:01  ✶  
Uniosła brew w akcie szczerego zaskoczenia, gdy ojciec pozostał autentycznie niewzruszony jej powitaniem, co młoda czarownica uznała za dość przykre i obraźliwie. Pożegnania i powitania zawsze wydawały się jej ważne, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy spotykasz drugiego człowieka ostatni raz. A on fuka na nią, jak wściekła papuga. Uniosła dłonie w obronnym geście, snując już w głowie przeraźliwie traumatyczne scenariusze i wstała ostrożnie, cofając się i zajmując miejsce naprzeciw niego, na wygodnym fotelu przed biurkiem. Usiadła prosto, oparła dłonie na kolanach, jak na prawdziwą damę przystało i zadarła dumnie podbródek, wbijając w niego wzrok. Zaciekawiony, zaskoczony, może też odrobinę poirytowany, bo kto to widział, żeby ojciec witał tak córkę po tylu tygodniach? Zwilżyła usta, przekręcając głowę na bok.
- Słucham Tatusiu? Co się stało? - zapytała poważniej, równie chłodno, co on. Byli do siebie bardziej podobni, niż ludzie pierwotnie zakładali. Obydwoje mieli silny charakter. Nie omieszkała jednak poruszyć się, korzystając z chwilowego milczenia tworzącego gęstą i nieprzyjemną atmosferę, aby sięgnąć po jednego z leżących na talerzu ptysi. To, że on nie miał chęci na doskonały wypiek, nie znaczyło, że ona sobie odpuści. - A cóż to za tragiczne informacje, że ściągnąłeś mnie w taki sposób z Walii?- zapytała z uprzejmym uśmiechem, chociaż tęczówki lśniły jej coraz mocniej, buzującymi wewnątrz emocjami. Tylko zewnętrznie była oazą spokoju. Pandora należała do osób brutalnie szczerych, takie przeciąganie i niedopowiedzenia paskudnie ją nakręcały. Ugryzła jednak ptysia, uśmiechając się pod nosem na wybitnie lekki i smaczny krem, a potem otrzepując cukier puder z kolan, ponownie na niego spojrzała. Nie skomentowała słów o matce, bo one przecież częściej gryzły się ze sobą ,niż współpracowały, powinien o tym wiedzieć. Ayday miała zupełnie inną wizję młodej dziedziczki niż Pandora. I miała również dla niej konkretny obraz męża w głowie, którego nie mogła zaakceptować. Nie zrobiła nic złego — tak stwierdziła, myślami wędrując do minionych dni. Mógł się wkurwić o posągi, ale nie mógł o nich wiedzieć. O rozdawaniu po nocy kawy bezdomnym i kanapek też nie miał jak wiedzieć. Całe szczęście, że nie czytała mu w myślach, bo ochroniarzy by po prostu wyśmiała. Zresztą, utrzymać Pandorę Prewett w jednym miejscu miało taką samą szansę na sukces, jak wygrana w jednym z jego wielu kasyn. Patrzyła więc w milczeniu i napięciu, rozważając już choroby śmiertelne Abraskanów, jakiś wypadek u Lauriego lub kolejne rodzeństwo, o którym miała się dowiedzieć.
Gdy jednak usłyszała swojego ojca — do tej pory całkiem zdrowego na umyśle, aż ptyś jej wypadł z ręki i opadł na kolana. Rozchyliła usta w tak szczerym zaskoczeniu, że szczęściem było zajmowanie przez nią fotela, bo Merlin jej świadkiem, wywaliłaby się po prostu. Wstał, wściekły i sapiący, jak rozjuszony Niedźwiedź — nie prychał tylko w ten sposób. Pokręciła z niedowierzaniem głową, nie mogąc powstrzymać roześmiania się.
- Tatku.. To ja wzięłam wolne w pracy, zrzuciłam swoje obowiązki na Lete i Sebastiana, odmówiłam jednego zlecenia i pędziłam tu z myślą, że nie wiem, umierasz Ty lub matka, padają Ci konie, mam nową siostrę lub nie wiem, Laurent zdecydował się pójść do klasztoru, a Ty mi robisz awanturę, że w wieku ponad trzydziestu lat, chodzę na randki? Naprawdę? - zapytała dla pewności, wbijając w niego nieustraszone i absolutnie rozbawione, ale i zirytowane spojrzenie, czując, jak drży jej warga i jedna z żyłek na szyi. Czy on zwariował? - Byłby problem, gdybym umawiała się z kim innym, niż mężczyznami, nie uważasz?
Zapytała głosem słodkim i rozsądnym, trzepocząc przy tym teatralnie rzęsami. Przesunęła dłonią po burzy długich, ciemnych włosów i roześmiała się raz jeszcze.
- Jesteś niemożliwy. Z czego mam się tłumaczyć? Że zdarzyło mi się z kimś umówić, nie wiem, pocałować? Przecież Laurent zmienia na pewno partnerki, jak rękawiczki i nie robisz mu o to wyrzutów?
Ugryzła się mocno w wewnętrzną stronę policzka, aby nie wspomnieć o tym, że ojciec też miewał różne zapędy. Na przyjęciach matki często lustrował wzrokiem ładne czarownice. - Rozumiem, gdybym nie wiem, uprawiała seks na prawo i lewo, a co tydzień widziałbyś moje zdjęcie w gazecie z innym kawalerem, to owszem, miałabym się z czego tłumaczyć.
Dodała z delikatnym wzruszeniem ramion, wciąż przesłodko uśmiechniętą, owijając na palec kosmyk włosów, a drugą dłonią zaczęła zbierać tego ptysia z sukienki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (2335), Pandora Prewett (3514)




Wiadomości w tym wątku
[18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Edward Prewett - 10.10.2023, 23:12
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Pandora Prewett - 11.10.2023, 01:53
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Edward Prewett - 12.10.2023, 19:13
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Pandora Prewett - 13.10.2023, 23:01
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Edward Prewett - 14.10.2023, 20:50
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Pandora Prewett - 26.10.2023, 21:35
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Edward Prewett - 15.11.2023, 22:14
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Pandora Prewett - 22.01.2024, 21:37
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Edward Prewett - 29.05.2024, 23:38
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Pandora Prewett - 16.06.2024, 20:56
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Edward Prewett - 23.06.2024, 14:00
RE: [18.06.1972] But you treat me so unfair - przez Pandora Prewett - 26.10.2024, 23:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa