12.10.2023, 03:54 ✶
Jakaś jego część bardzo chciała, żeby jego pukanie przeszło bez echa. Żeby za drzwiami chatki nie dało się słyszeć zbliżających do drzwi kroków, a potem i szczęknięcia zamka, który zwiastował, że zaraz miał stanąć oko w oko ze swoją przyszłą narzeczoną.
Zmrużył lekko oczy, kiedy spojrzenie padło na jej sylwetkę. Przypominała mu tyczkę, na którą ktoś narzucił srebrzystą perukę, a spod grzywki patrzyła na niego para równie jasnych, nienaturalnych oczu, od razu zdradzających trapiącą ją chorobę. Ładnie ich dobrali, przemknęło mu z pewną goryczą przez głowę, kiedy przekroczył bez słowa próg, kiedy wpuściła go do środka, obdarzając ją krótkim uśmiechem.
Jego spojrzenie przesunęło się po ścianach pomieszczenia, na moment zatrzymując na pękniętym, ewidentnie uderzonym przez kogoś lustrze, ale umknęło z tafli tylko kiedy Rowle zbliżył się do niego, nie uchwyciwszy nawet fragmentu własnego odbicia.
Najwyraźniej mieli ze sobą całkiem wiele wspólnego, biorąc pod uwagę jej zabandażowaną dłoń.
- Można tak powiedzieć - odpowiedział, kiedy już omiótł spojrzeniem całe otoczenie i odwrócił się do niej, splatając dłonie za plecami. - Muszę przyznać, że nie spodziewałem się od Ciebie żadnej korespondencji. Przynajmniej nie przed oficjalnym spotkaniem. Mogę wiedzieć, dlaczego chciałaś się ze mną widzieć? - jego ton był oschły, a słowa wypowiadał starannie, trochę jakby miał aż za dużo czasu, i z pewnym rozleniwieniem. Nawet też, jeśli nie byli aż tak różni wzrostem, stał i wpatrywał się w nią w ten charakterystycznych sposób, kogoś kto bardzo często patrzył na wszystkich z góry i kto opanował sztukę patrzenia w ten sposób nawet na osoby znacznie od niego wyższe.
Zmrużył lekko oczy, kiedy spojrzenie padło na jej sylwetkę. Przypominała mu tyczkę, na którą ktoś narzucił srebrzystą perukę, a spod grzywki patrzyła na niego para równie jasnych, nienaturalnych oczu, od razu zdradzających trapiącą ją chorobę. Ładnie ich dobrali, przemknęło mu z pewną goryczą przez głowę, kiedy przekroczył bez słowa próg, kiedy wpuściła go do środka, obdarzając ją krótkim uśmiechem.
Jego spojrzenie przesunęło się po ścianach pomieszczenia, na moment zatrzymując na pękniętym, ewidentnie uderzonym przez kogoś lustrze, ale umknęło z tafli tylko kiedy Rowle zbliżył się do niego, nie uchwyciwszy nawet fragmentu własnego odbicia.
Najwyraźniej mieli ze sobą całkiem wiele wspólnego, biorąc pod uwagę jej zabandażowaną dłoń.
- Można tak powiedzieć - odpowiedział, kiedy już omiótł spojrzeniem całe otoczenie i odwrócił się do niej, splatając dłonie za plecami. - Muszę przyznać, że nie spodziewałem się od Ciebie żadnej korespondencji. Przynajmniej nie przed oficjalnym spotkaniem. Mogę wiedzieć, dlaczego chciałaś się ze mną widzieć? - jego ton był oschły, a słowa wypowiadał starannie, trochę jakby miał aż za dużo czasu, i z pewnym rozleniwieniem. Nawet też, jeśli nie byli aż tak różni wzrostem, stał i wpatrywał się w nią w ten charakterystycznych sposób, kogoś kto bardzo często patrzył na wszystkich z góry i kto opanował sztukę patrzenia w ten sposób nawet na osoby znacznie od niego wyższe.