07.10.2023, 03:20 ✶
Mavelle
Pani Fawley chyba nie spodziewała się ataku. To znaczy, może się nawet spodziewała, ale nie zdążyła zareagować? Nie stawiła żadnego oporu i gdy Mavelle się na nią rzuciła, najpierw poczuła opór drugiego kobiecego ciała a potem w nos uderzył ją zapach soli a pani Fawley… pani Fawley po prostu zamieniła się w morską wodę i rozlała po kajucie. Siłą rozpędu Mavelle upadła prosto w tą kałużę. Sekundę najwyżej jeszcze słyszała nucenie Anne a potem, kajutę zalała kolejna porcja morskiej wody. I kolejna. Światło zamigotało.
Mavelle szumiało w głowie. Nie widziała dokładnie co działo się dookoła niej, bo w tym czasie przypominała sobie jak płynęła łodzią w towarzystwie Brenny, Atreusa i całej reszty w stronę statku widmo, jak reszta upadła omdlała, ale nie oni, jak błądzili po statku, jak walczyli z żywym trupem, jak… jak sama padała na podłogę w atrium.
I już pamiętała. Pamiętała wszystko.
Mavelle Bones nadal tkwiła w cudzym śnie, ale teraz wiedziała już kim naprawdę była. Tymczasem, gdy podniosła się wreszcie z podłogi to dostrzegła, że w kajucie, poza nią, pozostała jeszcze wciąż spoczywająca nieruchomo na łóżku Marianne.
Brenna i Atreus
Tylko Maddie nie widziała niczego dziwnego we wszystkim, co działo się dookoła. Widząc, że patrzyli na schody i ona spojrzała w tamtą stronę, ale nie dostrzegła tego, co tamci – nie widziała wody zalewającej schody, nie migotało jej światło, nie uderzał w nią zapach soli. Wydała z siebie tylko cichy, protestujący odgłos, gdy Atreus porwał ją na ręce.
- Co się dzieje? – zapytała a w jej oczach pojawił się jeszcze większy niepokój. – Zobaczyliście potwora? Takiego, który wygląda jak najczarniejszy dym? Takiego, który skrzywdził takiego pana, który palił wstrętną fajkę i śmierdział potem? – dopytywała a Atreusa i Brennę nawiedziała właściwie ta sama myśl: znali tego potwora. Nigdy go do tej pory nie spotkali, ale słyszeli o jego istnieniu, gdzieś, kiedyś, jakość - ale zetknęli się ze słowem: "obscurus".
Kryształowy żyrandol poruszył się i zadźwięczał. Złożony był z wielu, z mnóstwa, z setek malutkich kryształków. Wyglądał imponująco, podczas poruszeń przypominając ławicę malutkich rybek uciekających przed rekinem.
I nagle jeden ze zdobiących go kryształów odpadł, ale zamiast uderzyć w podłogę lub, w któregoś ze spacerujących gości, przy zetknięciu się ze schodami, zamienił się w wodę.
- Mamo? – Maddie zmarszczyła brwi. – Czy ten potwór zatopi statek?
Tura trwa do 10.10.2023 roku do godziny 21.00