04.10.2023, 07:28 ✶
- Sprawdzenie tego wymagałoby ich rozcięcia, bo próbki pobrane z wierzchu wskazują na zwykły kamień. A wolałbym ich nie rozbijać. To po pierwsze mogłoby się okazać trudne, po drugie byłoby niszczeniem zabytków i po trzecie wreszcie... obiecałem nie ściągać nam na głowy zagłady - powiedział Cathal, może odrobinę kpiąco. Wsunął ręce do kieszeni i stał teraz parę kroków dalej, pozwalając, aby to kobiety oglądały filar. Sam przyjrzał się już uważnie każdemu z nich i znał na pamięć każde zadrapanie na ich powierzchni. Gdyby umiał malować, mógłby sporządzić doskonałe szkice każdego z tych kamieni. Nie sądził, że on coś tutaj zobaczy. Fakt, że nic się nie stało, kiedy podeszła tu Ginewra, też go nie zaskakiwał... chociaż być może odrobinę rozczarowywał. Choć to nie tak, że nie mieli żadnych punktów zaczepienia. Istniało ich wiele.
- Wbrew pozorom... tak, może być dokładnie tak - skwitował jej słowa o planetach. - Starożytni kochali astronomię. Mogli uzależnić działanie tych filarów od gwiazd. Może dlatego Augustus studiował tę dziedzinę? Jeśli wierzyć papierom zostawionym przez Cassandrę, postanowił je uruchomić. I... nie wyszło mu do końca.
- Ładne niedopowiedzenie, jak na to, że rozwalił całą wioskę i zabił wszystkich mieszkańców. W domach na obrzeżach mamy kilka szkieletów - parsknęła Nell, zerkając na znalezisko Ginny. - To nie runa. To po prostu rysunek.
- Szkieletów, których i tak jest za mało - mruknął Cathal jakby bardziej do siebie niż do nich. Uciekł gdzieś myślami, bo nie skomentował od razu uwagi odnośnie rysunku. Wyjął z kieszeni papierosa i odpalił go różdżką, a potem wydmuchał kłąb dymu. Dopiero po chwili wyrwał się z rozmyślań. - Słońce i księżyc - powiedział, nie podchodząc bliżej, bo i ten rysunek pamiętał. - Splecione ze sobą. Nie jest częścią układu. Na jednym z pozostałych filarów też jest słońce, a na nim z kolei księżyc. Nie wiem, co to oznacza. Może to symbol, może podpowiedź, a może tylko ktoś postanowił zostawić po sobie pamiątkę.
Gdzieś znad wrzosowiska zawiał wiatr, porywając że sobą dym. Nell odsunęła się od filara. Zadrżała, może od chłodu... a może z całkiem innej przyczyny.
- Wracamy? Skoro przez ostatnie siedemset czy sześćset lat nic się z nimi nie stało, pewnie nie stanie się i dzisiaj.
- Wbrew pozorom... tak, może być dokładnie tak - skwitował jej słowa o planetach. - Starożytni kochali astronomię. Mogli uzależnić działanie tych filarów od gwiazd. Może dlatego Augustus studiował tę dziedzinę? Jeśli wierzyć papierom zostawionym przez Cassandrę, postanowił je uruchomić. I... nie wyszło mu do końca.
- Ładne niedopowiedzenie, jak na to, że rozwalił całą wioskę i zabił wszystkich mieszkańców. W domach na obrzeżach mamy kilka szkieletów - parsknęła Nell, zerkając na znalezisko Ginny. - To nie runa. To po prostu rysunek.
- Szkieletów, których i tak jest za mało - mruknął Cathal jakby bardziej do siebie niż do nich. Uciekł gdzieś myślami, bo nie skomentował od razu uwagi odnośnie rysunku. Wyjął z kieszeni papierosa i odpalił go różdżką, a potem wydmuchał kłąb dymu. Dopiero po chwili wyrwał się z rozmyślań. - Słońce i księżyc - powiedział, nie podchodząc bliżej, bo i ten rysunek pamiętał. - Splecione ze sobą. Nie jest częścią układu. Na jednym z pozostałych filarów też jest słońce, a na nim z kolei księżyc. Nie wiem, co to oznacza. Może to symbol, może podpowiedź, a może tylko ktoś postanowił zostawić po sobie pamiątkę.
Gdzieś znad wrzosowiska zawiał wiatr, porywając że sobą dym. Nell odsunęła się od filara. Zadrżała, może od chłodu... a może z całkiem innej przyczyny.
- Wracamy? Skoro przez ostatnie siedemset czy sześćset lat nic się z nimi nie stało, pewnie nie stanie się i dzisiaj.