Znajome nazwisko, pomyślał, przyjmując do wiadomości informacje od Prewetta. Nie miał powodu, aby próbować zaprzeczać temu, że Lestrange faktycznie mogła doznać podobnych wrażeń. Mimo to nieco go to martwiło. Do tej pory wszelkie kontakty z Limbo były przeznaczone dla osób, które faktycznie wiedziały, co robią i znały niebezpieczeństwo. Sam fakt, że jeszcze przed kilkoma tygodniami grupa niedoświadczonych w tych arkanach czarodziejów i czarownic zaczęła grzebać przy wymiarze zmarłych, był szalenie niepokojący.
— Kartony są mało ekonomiczne — odparł, postanawiając jednak nie wdawać się w szczegóły. — Preferuję małe szkatułki i medaliki.
Na samą myśl, że miałby zamykać duchy w kartonach lub pudełkach po butach, zaczynał go boleć portfel. Biorąc pod uwagę, że jako egzorcysta podróżował od czasu do czasu za granicę, to pewnie w życiu by się nie wypłacił, gdyby miał transportować wyklętych w tak wielkich opakowaniach. A tak? Kilka modlitw, zatrzaśnięcie wieczka i mógł wrócić do Londynu z puzderkiem w kieszeni.
— Przynajmniej mamy jasną sytuację. — Pokiwał głową na prośbę Laurenta. Nie przychodziłby tutaj, gdyby nie brał pod uwagę tego, że będzie musiał odprawić z Kniei jakiegoś ducha – bez względu na to, z jakiego zakątka Limbo by się nie wygrzebał. — Macie jakąś ozdobę, którą chcecie przekazać na tymczasowe lokum dla tego Widma? — Otaksował nieobecnym wzrokiem resztę zebranych. — Jeśli nie, to użyję swojego, ale wystawię wam za to fakturę.
Kąciki ust Sebastiana uniosły się delikatnie. W żadnym stopniu nie był to żart. Ile to razy rodzina opętanego czy inni zleceniodawcy odmówili zaopatrzenia Sebastiana w coś, co mógł wykorzystać podczas rytuału? Jak tak patrzył na Atreusa, Geraldine i Laurenta, to cała trójka wyglądała na całkiem majętnych. Odkupienie wisiorka nie powinno być dla nich problemem.
— Umiesz robić sidła na duchy? — Uniósł z zainteresowaniem brwi, gdy uwaga wszystkich skupiła się na pannie Yaxley.
Na widok pracowników Departamentu Tajemnic, Sebastian momentalnie zaczął się krzywić. Zaraz z krzaków wyskoczy Brygada Uderzeniowa i Biuro Aurorów, skomentował w myślach. Była to swego rodzaju niespodzianka. Sądził, że to służby bezpieczeństwa miały się opiekować Knieją z uwagi na dziwne zdarzenia, które ostatnimi czasy nękały Dolinę Godryka.
— Sugeruję, żeby Auror poszedł przodem — zaproponował, momentalnie zwalniając kroku. Jak Atreus wyląduje na czele ich pochodu, to mieli większe szanse na to, że ktoś faktycznie zdoła na czas wyczarować magiczną tarczę. W swoje umiejętności pod tym względem Macmillan zbytnio nie wierzył.