02.10.2023, 07:19 ✶
Udała, że nie dosłyszała pytania, bo przecież nie mogła się przyznać, co dokładnie się działo. Gdy się potknął, nawet przez myśl jej nie przeszło, że stało się to, bo coś zobaczył. Odruchowo wyciągnęła tylko rękę, by go podtrzymać i cofnęła ją natychmiast, gdy odzyskał równowagę.
Brenna czerpała dziwną satysfakcję z tego, jak mało Maddie przypominała ojca, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Chociaż być może nie powinna - gdyby mała bardziej wdała się w Neville'a, być może potrafiłby ją pokochać bardziej. Jej opowiastkę o potworze zrzuciłaby pewnie na karb bujnej wyobraźni i pomyślała, że to kolejne podobieństwo między nimi, że może mała też kiedyś spróbuje napisać jakąś książkę, bo już wymyśla opowieści... ale w nozdrza uderzył ją zapach morskiej wody...
- Kogo skrzywdził potwór, kochanie? - spytała cicho, bardzo poważnie.
I wtedy po schodach zaczęła spływać woda.
Brenna odruchowo przygarnęła do siebie córkę. Przez ułamek sekundy była bliska porwania jej na ręce i rzucenia się do ucieczki, ale zaraz znów dotarło do niej, że jest tak samo, jak wcześniej. Że inni ludzie nie widzą tego, co widziała ona.
- O mój Boże - szepnęła, przypatrując się schodom, zalewanym przez wodę. Przerażenie walczyło z pragnieniem zachowywania się normalnie, bo to przecież tylko halucynacje... albo zasnęła przed balem? I to tylko sen?
Tyle że czuła pod ręką materiał ubranka Maddie. Zwykłe sny nie były tak realne.
Wciągnęła głęboko w płuca ten zapach, wciąż spoglądając ku stopniom. Gdyby była tu sama spróbowałaby przyklęknąć, dotknąć ich, ale nie mogła zachowywać się jak kompletna wariatka na oczach dziewczynki. Na oczach Atreusa też nie, przecież mąż wściekłby się, gdyby rozeszły się jakieś plotki o jej dziwnym zachowaniu. Zamiast tego ostatecznie puściła Maddie i zrobiła po prostu krok ku stopniom, chcąc sprawdzić, czy jeśli na nich stanie, poczuje wodę, czy halucynacja zniknie, dokładnie tak samo, jak wcześniej. Może ktoś dodał jej coś do jedzenia? Ukłuła ją panika na myśl, że Neville mógł coś podejrzewać i naprawdę chciał zrobić z niej wariatkę...
Brenna czerpała dziwną satysfakcję z tego, jak mało Maddie przypominała ojca, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Chociaż być może nie powinna - gdyby mała bardziej wdała się w Neville'a, być może potrafiłby ją pokochać bardziej. Jej opowiastkę o potworze zrzuciłaby pewnie na karb bujnej wyobraźni i pomyślała, że to kolejne podobieństwo między nimi, że może mała też kiedyś spróbuje napisać jakąś książkę, bo już wymyśla opowieści... ale w nozdrza uderzył ją zapach morskiej wody...
- Kogo skrzywdził potwór, kochanie? - spytała cicho, bardzo poważnie.
I wtedy po schodach zaczęła spływać woda.
Brenna odruchowo przygarnęła do siebie córkę. Przez ułamek sekundy była bliska porwania jej na ręce i rzucenia się do ucieczki, ale zaraz znów dotarło do niej, że jest tak samo, jak wcześniej. Że inni ludzie nie widzą tego, co widziała ona.
- O mój Boże - szepnęła, przypatrując się schodom, zalewanym przez wodę. Przerażenie walczyło z pragnieniem zachowywania się normalnie, bo to przecież tylko halucynacje... albo zasnęła przed balem? I to tylko sen?
Tyle że czuła pod ręką materiał ubranka Maddie. Zwykłe sny nie były tak realne.
Wciągnęła głęboko w płuca ten zapach, wciąż spoglądając ku stopniom. Gdyby była tu sama spróbowałaby przyklęknąć, dotknąć ich, ale nie mogła zachowywać się jak kompletna wariatka na oczach dziewczynki. Na oczach Atreusa też nie, przecież mąż wściekłby się, gdyby rozeszły się jakieś plotki o jej dziwnym zachowaniu. Zamiast tego ostatecznie puściła Maddie i zrobiła po prostu krok ku stopniom, chcąc sprawdzić, czy jeśli na nich stanie, poczuje wodę, czy halucynacja zniknie, dokładnie tak samo, jak wcześniej. Może ktoś dodał jej coś do jedzenia? Ukłuła ją panika na myśl, że Neville mógł coś podejrzewać i naprawdę chciał zrobić z niej wariatkę...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.