01.10.2023, 13:24 ✶
- Dlatego zapewniam, że i bez ostrzeżeń mam zamiar zachować wszystkie potrzebne i te prawdopodobnie niepotrzebne środki ostrożności, Ginewro. Miałem okazję widzieć, jak z powodu zaniedbania umierają ludzie - powiedział Cathal i tym razem jego głos zabrzmiał odrobinę oschle. Z jego perspektywy Nell i Guinevere pouczały go niczym nieposłusznego chłopca, jakby planował te filary natychmiast próbować uruchamiać albo wycinać z ziemi i wywozić gdzieś do Little Hangleton, aby ozdobić nimi swój ogródek.
Czy fascynowały go te tajemnice?
Owszem.
Czy zamierzał poznać je lepiej?
Jak najbardziej.
Czy mógł być przy tym nieostrożny?
Być może - chociaż sam tak nie uważał. Bo naprawdę dobrze pamiętał huk walących się korytarzy, ostatnie krzyki wuja i Cassandrę, która stała po prostu, póki nie pochłonęły ją skały, nawet nie próbując ucieczki. Wiedział, do czego może doprowadzić nieostrożność, pośpiech, nieuwaga. Augustus Blackwood zignorował wszystkie ostrzeżenia Cassandry. Cathal brał je pod uwagę, ale po prostu nie zamierzał odpuścić. Choćby dlatego, że uważał, że lepiej jeśli oni zbadają to miejsce niż jacyś amatorzy. Albo, o zgrozo, śmierciożercy.
Potrzasnął lekko głową, kiedy w jego umyśle rozległ się znajomy syk. Tak to jest ufać półkrwistym, szeptało coś, ktoś z przeszłości, ale Shafiq zignorował ten głos, jak wiele razy przedtem, i ruszył dalej, ku filarowi. Ten był porośnięty roślinami, tak mocno, że ledwo było coś pod nimi widać - tylko w jednym miejscu niedawno je odsuwano. Zrobił to zresztą Cathal, na początkach prac, kiedy przyglądał się runom.
- Te filary nie były pogrzebane. Stoją tu od dawna i z pewnością oglądali je czarodzieje wielokrotnie. Zdaje mi się, że mugole ich nie widzą - część runów odpowiada za to, aby ich odstraszać - wyjaśnił, odgarniając bluszcz, zaschnięte gałązki i te całkiem świeże, aby wskazać odpowiednie znaki. Nie obawiał się, bo robiło to wiele osób przed nim, on też tu był... i tak, nic się nie działo. Nie zadziałała żadna podejrzana magia. - Nikt nic w nich nie znalazł, chociaż nie wątpię, że próbowano. Sprawdziłem nawet w rodzinnych archiwach i wygląda na to, że jakiś czas zainteresowały mojego pradziadka, porzucił jednak badania z braku rezultatów. Gdybym miał zgadywać, nie mając żadnych innych informacji, powiedziałbym, że pełniły funkcję ochronną. Mur otaczający wioskę był tylko jedną linią obrony, układ tych filarów drugą, ale albo jest nieaktywny, albo stracił moc wiele lat temu - relacjonował. Mówił spokojnie, pewnym głosem, niezbyt szybko, aby kobiety miały czas przetworzyć uzyskiwane informacje. - Są tu jednak także inne runy, których układu nie jestem w stanie zrozumieć. Prawdopodobnie dlatego, że stanowią fragmenty. Jeżeli zbadam ostatni, siódmy filar, być może będę w stanie powiedzieć więcej: bo dostanę cały wzór.
Czy fascynowały go te tajemnice?
Owszem.
Czy zamierzał poznać je lepiej?
Jak najbardziej.
Czy mógł być przy tym nieostrożny?
Być może - chociaż sam tak nie uważał. Bo naprawdę dobrze pamiętał huk walących się korytarzy, ostatnie krzyki wuja i Cassandrę, która stała po prostu, póki nie pochłonęły ją skały, nawet nie próbując ucieczki. Wiedział, do czego może doprowadzić nieostrożność, pośpiech, nieuwaga. Augustus Blackwood zignorował wszystkie ostrzeżenia Cassandry. Cathal brał je pod uwagę, ale po prostu nie zamierzał odpuścić. Choćby dlatego, że uważał, że lepiej jeśli oni zbadają to miejsce niż jacyś amatorzy. Albo, o zgrozo, śmierciożercy.
Potrzasnął lekko głową, kiedy w jego umyśle rozległ się znajomy syk. Tak to jest ufać półkrwistym, szeptało coś, ktoś z przeszłości, ale Shafiq zignorował ten głos, jak wiele razy przedtem, i ruszył dalej, ku filarowi. Ten był porośnięty roślinami, tak mocno, że ledwo było coś pod nimi widać - tylko w jednym miejscu niedawno je odsuwano. Zrobił to zresztą Cathal, na początkach prac, kiedy przyglądał się runom.
- Te filary nie były pogrzebane. Stoją tu od dawna i z pewnością oglądali je czarodzieje wielokrotnie. Zdaje mi się, że mugole ich nie widzą - część runów odpowiada za to, aby ich odstraszać - wyjaśnił, odgarniając bluszcz, zaschnięte gałązki i te całkiem świeże, aby wskazać odpowiednie znaki. Nie obawiał się, bo robiło to wiele osób przed nim, on też tu był... i tak, nic się nie działo. Nie zadziałała żadna podejrzana magia. - Nikt nic w nich nie znalazł, chociaż nie wątpię, że próbowano. Sprawdziłem nawet w rodzinnych archiwach i wygląda na to, że jakiś czas zainteresowały mojego pradziadka, porzucił jednak badania z braku rezultatów. Gdybym miał zgadywać, nie mając żadnych innych informacji, powiedziałbym, że pełniły funkcję ochronną. Mur otaczający wioskę był tylko jedną linią obrony, układ tych filarów drugą, ale albo jest nieaktywny, albo stracił moc wiele lat temu - relacjonował. Mówił spokojnie, pewnym głosem, niezbyt szybko, aby kobiety miały czas przetworzyć uzyskiwane informacje. - Są tu jednak także inne runy, których układu nie jestem w stanie zrozumieć. Prawdopodobnie dlatego, że stanowią fragmenty. Jeżeli zbadam ostatni, siódmy filar, być może będę w stanie powiedzieć więcej: bo dostanę cały wzór.