Mark jedynie prychnął na jego słowa. Był na tyle zuchwały, aby go znieważyć. Chciał się pobić, chciał, aby ta dziewczyna poszła z nim do przedziału. Nie wiedział czemu, ale potrzebował jej obecności teraz. Wzruszył ramieniem na jego słowa, a gdy Augustus naparł na niego ten odbił jego ruch wpychając go do przedziały. Złożył dłoń w pięść i spróbował go uderzyć po twarzy i brzuchu. Potrzebował się wyżyć, potrzebował kogoś po prostu sponiewierać i udowodnić sobie, że miał moc. Avelina i Augustus pojawili się dla niego w odpowiednim momencie. Wiedział też, że ta bójka się źle dla niego nie skończył, bo jego ojciec był tutaj na wysokim stanowisku, wręcz te koleje należały prawie do niego. Miał nadzieję pozbyć się tego nieszczęsnego obrońcy niewinnych i słodkich dziewczynek. Miał nadzieję, że ten pokaz siły sprawi, że Avelina z nim pójdzie, że zaciągnie ją do tego przedziału i spędzą razem przyjemnie czas. Tak zdobył swoją narzeczoną, a teraz rzuciła go dla innego. To go rozwścieczyło.
Slaby sukces...
Akcja nieudana
Avelina w tym czasie krzyczała do nich, aby się uspokoili. Chciała jakoś pomóc Augustusowi, chciała odciągnąć tego mężczyznę od niego, ale nie wiedziała jak. W końcu odłożyła tackę z kawą na podłogę i pobiegła do miejsca, w którym znajdowali się pracownicy kolei, aby ich ściągnąć i rozdzielić bijących się mężczyzn.