Westchnął głęboko, przyznając tym gestem siostrze rację. Faktycznie, to było najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Ktoś pokroju Lorda Voldemorta nie byłby w stanie znieść słowa nie. Zwłaszcza z ust istoty niebędącej człowiekiem. Nie tolerował mugoli, a pewnie miał i ograniczoną cierpliwość do czarodziejów i czarownic czystej krwi, więc Erikowi trudno było uwierzyć, że okazałby olbrzymom łaskę, gdyby odrzucili jego ofertę.
— A planujesz przejąć władzę? — Uniósł pytająco brew. — Mamy szczęście, że jesteś po naszej stronie — przyznał kwaśno, będąc niejako pod wrażeniem kreatywności i pomyślunku swojej siostry. — Patrick powinien częściej konsultować z tobą plany organizacji. Może to właśnie takiego stylu przywództwa potrzebujemy, żeby ruszyć z kopyta.
Gdyby miał zgadywać, stwierdziłby, że przenikliwość Brenny wywodziła się w dużej mierze z jej czarnowidztwa. Kiedy wszędzie widziało się najgorsze możliwe konsekwencje, dostrzeżenie drobnych zdarzeń, które w przyszłości mogły wstrząsnąć światem, na pewno było prostsze. Co więcej, miała wysoko rozwinięte zdolności dedukcyjne. Tutaj akurat raczej nikt się temu nie dziwił. Praca w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów poniekąd zobowiązywała do tego, aby wypracować sobie tę umiejętność.
— Chyba faktycznie będziesz najodpowiedniejszą osobą do tego, aby poprowadzić w przyszłości moją kampanię na Ministra Magii. — Pokręcił głową. Jeszcze na początku roku uznałby taką propozycję za żart, jednak teraz, gdy był wypychany na przód celem obrony interesów rodziny i Zakonu... Nie byłby zaskoczony, gdyby droga celebryty zaprowadziłaby go do kuluarów Ministerstwa Magii.
Czy martwiło go to, że siostra potrafiła bez zająknięcia zasugerować tak brutalny, a przy tym błyskotliwy plan? W jakimś stopniu na pewno jednak zazdrościł jej też lotności umysłu. Chociaż uważał, że w gierkach słownych radził sobie całkiem nieźle, tak bezceremonialność Brenny mogłaby strącić z pantałyku nawet najlepszych mówców. Osobiście Erik miał nadzieję, że nie podpadnie nigdy siostrze na tyle, aby ta musiała sięgnąć po tę broń w starciu z nim. Bez względu na to, jak bardzo by sobie nie nadepnęli na odcisk, tak zawsze byli dla siebie oparciem.
Zwłaszcza tuż po przemianie, rozpamiętywał Erik. Podczas pobytu w Mungu nie przyjmował zbyt wielu gości. Nie chciano rozgłosu, nie chciano plotek, a przede wszystkim bano się konsekwencji. Po wakacjach miał przecież wrócić do szkoły, czy dyrekcja w ogóle wyraziłaby na to zgodę? Czy musiałby przejść na nauczanie domowe? Jak by się to odbiło na reszcie rodziny? Co mówiłyby media? W trakcie, gdy rodzice i dziadek gorąco dyskutowali o tych sprawach na szpitalnych korytarzach, to Brenna była zawsze przy nim, dotrzymując mu towarzystwa i...
Poczuł intensywne dzwonienie w uszach, a potem ból głowy, który sprawił, że na moment aż się skulił w sobie. Jakby ktoś mu wbijał szpilkę w samo centrum mózgu. Czy wspomnienia naprawdę powinny tak boleć? A może to po prostu efekt zbyt długiego przebywania w górach? W końcu był nizinnikiem, a nie góralem. To by wyjaśniało, czemu trzymał się go taki dziwny humor.
— Co do... — zaczął, gdy spomiędzy skał doszedł ich potworny ryk. Erik cofnął się o krok, jednak szybko miało się okazać, że było to za mało, aby ukryć się przed zagrożeniem.
Troll górski. Szarżujący. Prosto. Na. Niego. Kurwa. Skok w bok był jedyną odpowiedzią, jakiej mógł udzielić. Machanie różdżką zajęłoby zbyt dużo czasu.
Sukces!
Jakimś cudem Erikowi udało się uniknąć spotkania z rozjuszonym trollem. Miał jednak świadomość tego, że to wcale nie był finał tej rozgrywki.
— Jakiś mały ten olbrzym — sarknął do siostry, jednak wcale nie było mu do śmiechu. Wycofał się, licząc, że Brenna podąży za nim. — Teleportacja? Jak chcesz to rozegrać?
Jego wzrok powędrował ku monstrum, które na nich napadło. Te po tym, jak nie zdołało w niego trafić, miotało się obecnie na prawo i lewo, próbując rozeznać się w sytuacji. Nie minie jednak dużo czasu, zanim ponownie skupi na nich swą uwagę...
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞