24.09.2023, 18:32 ✶
- Obstawiałabym podarki, zabicie wodza, jeśli ich nie przyjmował i kolejne podarki dla nowego.
Brenna wzruszyła ramionami, jakby chcąc w ten sposób pokazać, że nie wie, nie jest pewna. Voldemort był gotów na wszystko, dlaczego nie miałby wypuścić na kraj armii olbrzymów, skoro poważył się wejść do Limbo?
- Przecież nie musi nawet im rozkazywać. Wypuści taki klan na jednym końcu Szkocji, my ruszymy ich powstrzymać, a on w tym czasie zrobi coś w Anglii – westchnęła. – Gdybym chciała przejąć władzę nad krajem i miała armię olbrzymów, zrobiłabym właśnie coś takiego.
A Voldemort był przecież sprytniejszy od niej. Na pewno wpadłby i na takie zastosowanie olbrzymów i na kilka innych.
Nie dostrzegła, że Erik zaliczył moment zawieszenia, bo była wtedy jeszcze wilczycą, szukającą tropów. A potem… gdy sama walczyła o zachowanie wspomnienia, wymykającego się jej, próbującego gdzieś umknąć… nie odpowiedziała i na jego przytyk odnośnie dobrego kąska, chociaż normalnie by sobie tego nie darowała. Przesunęła palcami po skroniach, przez moment spanikowana, że może jakimś cudem spotykało ją to samo, co Mavelle… że może to było cudze wspomnienie, wnikające go umysłu, tak, że wydawało się własne…
…ale przecież pamiętała, co było przedtem, co było potem. Była wilczycą. Zmieniła się w Zakazanym Lesie. To było jej wspomnienie. Wpasowywało się idealnie w całą resztę, brakujący element układanki, którego zniknięcia Brenna wcześniej nawet nie dostrzegła.
Jak mogła zapomnieć?
– Ja… – zaczęła, kiedy zapytał o jamy. – Cholera, po prostu nagle…
Nie zdążyła jednak powiedzieć, co po prostu nagle. Bo dokładnie ze strony, w którą chciała wskazać, jako tę, z której dobiegał straszliwy smród… dobiegł ryk. A potem spomiędzy skał wyłoniła się postać. Nie był to olbrzym – na całe szczęście – ale sytuacja wcale nie była wiele lepsza. Istota, która wygrzebała się z jamy, miała dobre jedenaście stóp wysokości, bladoszarą skórę, łysą czaszkę, a w ręku trzymała ogromną maczugę.
Troll górski zwrócił na nich spojrzenie.
A potem… ruszył biegiem w ich kierunku.
Szarżował prosto na Erika, na całe szczęście był jednak na tyle wolny, że Erik miał jeszcze szansę wykonać unik…
Rzuty trolla
Brenna wzruszyła ramionami, jakby chcąc w ten sposób pokazać, że nie wie, nie jest pewna. Voldemort był gotów na wszystko, dlaczego nie miałby wypuścić na kraj armii olbrzymów, skoro poważył się wejść do Limbo?
- Przecież nie musi nawet im rozkazywać. Wypuści taki klan na jednym końcu Szkocji, my ruszymy ich powstrzymać, a on w tym czasie zrobi coś w Anglii – westchnęła. – Gdybym chciała przejąć władzę nad krajem i miała armię olbrzymów, zrobiłabym właśnie coś takiego.
A Voldemort był przecież sprytniejszy od niej. Na pewno wpadłby i na takie zastosowanie olbrzymów i na kilka innych.
Nie dostrzegła, że Erik zaliczył moment zawieszenia, bo była wtedy jeszcze wilczycą, szukającą tropów. A potem… gdy sama walczyła o zachowanie wspomnienia, wymykającego się jej, próbującego gdzieś umknąć… nie odpowiedziała i na jego przytyk odnośnie dobrego kąska, chociaż normalnie by sobie tego nie darowała. Przesunęła palcami po skroniach, przez moment spanikowana, że może jakimś cudem spotykało ją to samo, co Mavelle… że może to było cudze wspomnienie, wnikające go umysłu, tak, że wydawało się własne…
…ale przecież pamiętała, co było przedtem, co było potem. Była wilczycą. Zmieniła się w Zakazanym Lesie. To było jej wspomnienie. Wpasowywało się idealnie w całą resztę, brakujący element układanki, którego zniknięcia Brenna wcześniej nawet nie dostrzegła.
Jak mogła zapomnieć?
– Ja… – zaczęła, kiedy zapytał o jamy. – Cholera, po prostu nagle…
Nie zdążyła jednak powiedzieć, co po prostu nagle. Bo dokładnie ze strony, w którą chciała wskazać, jako tę, z której dobiegał straszliwy smród… dobiegł ryk. A potem spomiędzy skał wyłoniła się postać. Nie był to olbrzym – na całe szczęście – ale sytuacja wcale nie była wiele lepsza. Istota, która wygrzebała się z jamy, miała dobre jedenaście stóp wysokości, bladoszarą skórę, łysą czaszkę, a w ręku trzymała ogromną maczugę.
Troll górski zwrócił na nich spojrzenie.
A potem… ruszył biegiem w ich kierunku.
Szarżował prosto na Erika, na całe szczęście był jednak na tyle wolny, że Erik miał jeszcze szansę wykonać unik…
Rzuty trolla
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.