• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray

[20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#5
24.09.2023, 14:04  ✶  

Uciec. To tak słodko powiedzieć. Odejść. Do miejsca, w którym możesz być po prostu sobą i nikt ci poleceń nie wydaje. Nie takie, które gwałciłyby twoją wiarę w ten świat. Było już za późno. Każde kolejne wydarzenia jego życia łamały jego wiarę w to, że kiedykolwiek mógłby uciec, odejść i po prostu żyć. Najpierw to była zwykła nadzieja, że naprawdę on się zmieni. Potem był strach, że ktoś ci bliski ucierpi. I tak po kolei odpadały kawałki układanki. W końcu on sam bliskich zranił, odepchnął, odsunął. Zasłaniał się wampiryzmem - nie była to pusta zasłona dymna, ale ten strach wkradał się o wiele dalej i głębiej. Bo kiedy nauczył się nad sobą panować to wcale od razu nie zaczął wracać do ludzi, których nawet lubił. To wszystko powoli nabierało na mroku. Miała rację - zaczął przekierunkowywać agresję, której doznawał, na innych. I w tym pojebanym świecie nawet nauczono go tego lubić. Skoro kiedy robiłeś, co do ciebie należy, to nawet był spokój. Wystarczyło... to robić. Problemy się wtedy rozmywało. Nawarstwiały na rachunku sumienia, ale w końcu i ten można było spalić. Aaach... co za przegrane życie... Dobrze byłoby się z tego obudzić. Nie modlić się co noc do Boga o to, żeby w końcu cię zabrał, bo tak sam z siebie to jakoś ciągniesz tę pajacerkę, jaką było to życie. Te głupoty, jakie wygadywał, te żarty, to, jak nie chciał być zawsze poważny. Jak ta powaga była męcząca. Sauriel tego nie dźwigał na swoich ramionach. To wszystko się wysypywało z wozu doświadczeń, który ciągnął za sobą.

- Nie mam ochoty słuchać komentarzy na ten temat, uwag i ocen. - Wiedział, jakie to było wszystko popierdolone, a nawet nie chciał tego tłumaczyć. Nie chciał opowiadać o tych wszystkich krokach, które wykonał i przez jakie został przeciągnięty za szmaty. Nie potrzebował opinii osoby trzeciej, chociaż nie dało się przecież nie powiedzieć, że wzbudzało to żal, rozczarowanie, szok. I może to, jak łatwo było przyjąć pod swój dach kogoś, kto... no właśnie - co zrobił? Bo to, co robili Śmierciożercy było przecież jasne dla świata. Zamaskowani, kryjący swoją tożsamość. Równie dobrze można było sobie pomyśleć, że był jednym z tych umykających na Beltane. - Zabiłem wielu ludzi. Bardzo wielu ludzi. - Bo że kilku... to było niedomówienie. Śmierć przysłaniała jego dłonie. To nie on nosił tam białe rękawiczki pracując dla Chestera i Roberta. - I zabiję pewnie więcej. Już nie czuję nawet wyrzutów sumienia. - Więc to, co działo się na początku, jak rozwijało się w trakcie, naprawdę nie miało znaczenia. Znaczenie miało to, co działo się tu i teraz. Przyszłość, jaka ich czekała. - Lepiej nie będzie. - Nie wyobrażał sobie nawet tego, że mógłby żyć tak całkowicie normalnie. To znaczy - wyobrażał. Częściowo. Widział siebie gdzieś na jakimś zadupiu, nad morzem, w knajpce, może pracującego jako ochroniarza, a może za barem. Ale to była jakaś śliczniusia utopia, a nie plany. Może i nie miał wyrzutów sumienia, ale nadal zależało mu na tych kilku osobach. Bez nich... bez Victorii nic by z niego już pewnie nie zostało. - Mówiłem poważnie o tym, że możemy przerwać zaręczyny. Ale musisz pozwolić mi odejść. - Bo Victoria była... głupiutka. Kochana, ale w swojej mądrości, inteligencji - łatwowierna. Choć nie, to złe słowo. Nie nazwałby jej tak. Ale tak strasznie chciała czegoś lepszego, że chyba za bardzo się w tym gubiła. Za mocno się temu oddawała. Tak jak w niego zbyt mocno wpadła. I to była też jego wina - naprawdę uwierzył, że jest dla niego szansa i nadzieja, kiedy Victoria tak przed nim rozbłysnęła - ciepła i... prawdziwa. Teraz to... teraz chyba największym problemem było to, żeby Victoria miała siłę wyszarpnąć dla siebie coś z tego całego wydarzenia i pozyskanych informacji.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (2979), Victoria Lestrange (2845)




Wiadomości w tym wątku
[20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Sauriel Rookwood - 23.09.2023, 23:01
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Victoria Lestrange - 24.09.2023, 12:09
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Sauriel Rookwood - 24.09.2023, 12:26
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Victoria Lestrange - 24.09.2023, 13:28
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Sauriel Rookwood - 24.09.2023, 14:04
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Victoria Lestrange - 24.09.2023, 15:04
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Sauriel Rookwood - 24.09.2023, 16:50
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Victoria Lestrange - 24.09.2023, 17:40
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Sauriel Rookwood - 24.09.2023, 23:10
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Victoria Lestrange - 24.09.2023, 23:46
RE: [20.06.1972] Sauriel & Victoria | Pray - przez Sauriel Rookwood - 25.09.2023, 10:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa