- Jak koło mojej nogi, to masz moje błogosławieństwo. - Na takie coś mogła się zgodzić. Wolała nie zostawać tutaj sama. Nie chciała skończyć jak Apollo, który nadal się nie odzywał. To nie wróżyło nic dobrego. Miała przeczucie, od samego początku miała przeczucie. Ten las naprawdę był przeklęty. Ciekawe, co jeszcze przyjdzie im tu spotkać.
Heather odsunęła się od Brenny. Te drzewa, te drzewa nie były normalne. Udało jej się to stwierdzić bardzo szybko. Nie oglądała się za partnerką, tak bardzo zapatrzyła się w jedno z nich. Szła w jego kierunku, niezbyt szybkim krokiem. Wtedy usłyszała głos. Mówił do niej. Docierały do niej szepty dochodzące z zagajnika, ale jeden głos się przebijał. Chciał, żeby go wysłuchała. Ruda szła w jego stronę niczym zaczarowana. Jakby wokół nie było nikogo. Zapomniała o Brennie, która teraz walczyła o życie mierząc się z kolegą tego drzewa.
Czuła, że ten głos jest pełen bólu, zbliżyła się do pnia, który przypominał twarz. Wyglądała znajomo. Wujek Bob. To musiał być on. Tylko skąd się tutaj wziął? Nie miała zielonego pojęcia. Podeszła bliżej, aby przyjrzeć mu się uważniej. Coraz bardziej wydawało jej się, że to drzewo to faktycznie jest on.
Drzewo chciało, żeby je zniszczyła. Tylko jak powinna to zrobić? Ogień nie był dobrym pomysłem, bo mógłby się przenieść na pozostałe drzewa. Potrzebowała lepszego pomysłu. - Daj mi chwilę wujku. Muszę się zastanowić. - Nie wiedzieć czemu ona naprawdę myślała, że to drzewo było kiedyś jej rodziną. - Czy stanie ci się krzywda kiedy to zrobię? - Nie miała pojęcia, dlaczego gadała z pniem, nie wiedziała też jak to działa. Nie chciała być odpowiedzialna za czyjąś śmierć. Czas ją naglił, a ona nie miała pojęcia co zrobić. Wtedy sobie przypomniała, że przecież nie jest w Kniei sama. Przyszła tu z najmądrzejszą czarownicą, jaką znała. Odwróciła się za siebie i zobaczyła, że Longbottom leżała na ziemi. Co takiego przegapiła? - Brenna to mój wujek Bob, muszę mu pomóc. - Krzyknęła krótko, żeby partnerka wiedziała co robi. Później odwróciła się do drzewa z podniesioną różdżką, jeszcze chwila, a użyje do tego magii.