Jako ojciec Chester potrafił rozpoznać kiedy coś zaprzątało jego myśli, jak teraz właśnie. Pomagał mu w tym, na ile mógł, jednak nie był w stanie usunąć mu spod nóg wielu przeszkód. Dosłownie i przenośni. Drugi człowiek także mógł być przeszkodą, którą należało usunąć. Mógł zaplanować korzystny dla nich mariaż, jednak nie będzie dla nich pośrednikiem. Jego syn, jak i Eunice to dorośli ludzie.
— Jest od niej sporo młodszy, jednak dwukrotna wdowa nieszczególnie może przebierać w kandydatach na męża, nawet jeśli nosi moje nazwisko. — Chester niechętnie to przyznawał, jednak taka właśnie była prawda - będąca po dwóch małżeństwach Vespera, w których trakcie nie zostały poczęte dzieci, na rynku matrymonialnym nie stanowiła pożądanego materiału na przyszłą żonę. O takiej rodzinie, jak ich, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą niepochlebnie się wypowiadać na ich temat. W kręgach promugolskich nie cieszyli się poważaniem.
— Mądra z niej kobieta w takim razie, co ma znaczenie w obecnej sytuacji. Dobrze, że to nie będzie twoim zamiarem, synu, jednak to bardziej złożona kwestia... pewne rzeczy po prostu się dzieją. — Nie stanowiło to żadnej tajemnicy, że Chester rzadko wypowiadał się o kobietach w względnie pozytywny sposób. Nie podejrzewał swojego syna o gotowość do celowego podejmowania się jakichkolwiek działań mających na celu skrzywdzenie swojej przyszłej żony, jednak chciał uświadomić go co do tego, że posiadanie szczerych zamiarów nie jest równoznaczna z rzeczywistością. Bo są rzeczy, na które nie mają wpływu. Za taką właśnie można uznać to, że osoby trwające w nieudanym, zaaranżowanym małżeństwie szukają namiastki szczęścia poza nim. Jak również taką, że jedna ze stron dopuszcza się morderstwa.
— Jeśli jednak do tego dojdzie i spłodzisz bękarta to nie ukrywaj tego przede mną, synu. Wolałbym nie dowiedzieć się o tym z drugiej ręki. — Zadowoliło go to, co usłyszał choć musiał wpleść to jeden wyjątek od reguły. Posiadanie takowej wiedzy pozwoli mu odpowiednią reakcję, za którą można uznać chociażby kupienie milczenia kochanki syna albo rozwiązanie tego w sposób daleki od ugodowego. Spojrzenie na siedzącego z zaczerwienionymi policzkami Ulyssesa przypomniało kolejną rozmowę ojca z synem, którą odbywali przed laty - dotyczącą prokreacji.
— Kochałem twoją matkę. — Nie zamierzał temu zaprzeczać. W tej sferze Chester nie należał do zbyt wylewnych mężczyzn, jednak spędził z tą kobietą większość swojego życia, a ich małżeństwo należało do nad wyraz udanych. Jego owocem była córka i dwóch synów. Nie zmieniał tego fakt, że z biegiem czasu zatracał się w czarnej magii. Dla swojej najbliższej rodziny jest inny, niż dla reszty świata. Ten ostatni chciał pogrążyć w chaosie, zburzyć jego fundamenty i zagwarantować swoim dzieciom oraz wnukom świat czarodziejów bez szlam i powiązanych z nimi mugolami.
— Możesz. Proszę abyś poinformował mnie o ogólnym przebiegu tego spotkania z Eunice. — Nie zamierzał zatrzymywać już dłużej swojego pierworodnego. Nie chodziło mu o to, aby Ulysses opowiedział mu wszystko ze szczegółami, tylko o towarzyszący temu spotkaniu nastrój, przekazanie mu informacji czy wszystko poszło tak jak należy. Więcej nie potrzebował wiedzieć.