12.09.2023, 19:40 ✶
Ach, lekkie uczucie błogości rozlewało się po moim ciele, mieszając się z satysfakcją i znużeniem. Pragnąłem być w tym stanie już zawsze i czasami miałem wrażenie, że mógłbym tak być przy Imogen bez końca, non stop chłonąć jej ciepło, miekkość, kobiecość swoimi zmysłami, aczkolwiek było to fizycznie niemożliwe. Niestety, w końcu zmęczenie bądź rzeczywistość dawały w kość i takim oto sposobem trzeba było się oddać w ręce snu lub obowiązków. Tym razem snu, ale już za parę godzin... Ach.
Osuszyłem się z większości wody, cmoknąłem Imogen w policzek raz jeszcze i porwałem na ręce, chcąc przestąpić z nią próg łazienki. To przypomniało mi o naszej nocy poślubnej... Ale szybko odwiałem od siebie podobne myśli, bo nie chciałem myśleć o rzeczach smutnych i przykrych, o najgorszych wspomnieniach ze swojego życia. Nie teraz, kiedy miałem w ramionach moją drobną i kruchą żonę. Rozpaloną, ale ochłodzoną. Zarumienioną i uśmiechniętą.
- Trzymam cię za słowo, pani Rookwood - odparłem w odpowiedzi nan jej słowa o odgananiu moich demonów. Niekiedy bywałem zbyt wrażliwy, ale jakoś nigdy nie miała mi tego za złe. Ba!, miałem w niej niesamoite wsparcie, więc po raz enty powtórzyłem sobie w myślach, że taka żona to skarb. Cmoknąłem ją w czoło, a zaraz później niespiesznie obeszłem łóżko by wsunąć się pod kołdrę z mojej strony, położyć się tuż obok niej. Cieszyłem się, że parałem się magią bezróżdżkową, bo właśnie mogłem bez jej poszukiwań zgasić światła w pokoju, więc naszą dwójkę okrył mrok.
- Śpij dobrze - szepnąłem, oddając jej jeszcze jeden, namiętny pocałunek, po czym wtulając w nią. Skupiałem się na jej bliskości, cieple, zapachu. Zwracałem na to uwagępo kolei, póki nie odpłynąłem do krainy snów.
Osuszyłem się z większości wody, cmoknąłem Imogen w policzek raz jeszcze i porwałem na ręce, chcąc przestąpić z nią próg łazienki. To przypomniało mi o naszej nocy poślubnej... Ale szybko odwiałem od siebie podobne myśli, bo nie chciałem myśleć o rzeczach smutnych i przykrych, o najgorszych wspomnieniach ze swojego życia. Nie teraz, kiedy miałem w ramionach moją drobną i kruchą żonę. Rozpaloną, ale ochłodzoną. Zarumienioną i uśmiechniętą.
- Trzymam cię za słowo, pani Rookwood - odparłem w odpowiedzi nan jej słowa o odgananiu moich demonów. Niekiedy bywałem zbyt wrażliwy, ale jakoś nigdy nie miała mi tego za złe. Ba!, miałem w niej niesamoite wsparcie, więc po raz enty powtórzyłem sobie w myślach, że taka żona to skarb. Cmoknąłem ją w czoło, a zaraz później niespiesznie obeszłem łóżko by wsunąć się pod kołdrę z mojej strony, położyć się tuż obok niej. Cieszyłem się, że parałem się magią bezróżdżkową, bo właśnie mogłem bez jej poszukiwań zgasić światła w pokoju, więc naszą dwójkę okrył mrok.
- Śpij dobrze - szepnąłem, oddając jej jeszcze jeden, namiętny pocałunek, po czym wtulając w nią. Skupiałem się na jej bliskości, cieple, zapachu. Zwracałem na to uwagępo kolei, póki nie odpłynąłem do krainy snów.
Koniec sesji