12.09.2023, 01:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2023, 01:56 przez Patrick Steward.)
Patrick po prostu szedł za Brenną. Przeciskał się za nią przez wąskie przejście. Schodził razem z nią w dół po trzystu sześćdziesięciu stopniach. Wszystko dlatego, że po prostu nie mógł jej w tej chwili zostawić samej. Po prostu nie pozwalało się pojedynczej osobie zejść na samo dno piekieł.
- Ile on właściwie miał lat? – zapytał brygadzistkę. – Wygląda podobnie do podobizny, którą rozesłałaś.
Podobnie, było słowem kluczem, bo obecnie Hoffman bardziej przypominał jednak obgryzione skrzydełko kurczaka niż szalonego wariata. Również obszedł dokładnie pomieszczenie. Przyglądał się pozostawionym tu przedmiotom, nie do końca rozumiejąc, po co właściwie to wszystko było. Czy nekromancja i szukanie potęgi było warte mieszkania głęboko pod ziemią, w towarzystwie żywych trupów?
Chyba nie.
- To twoja sprawa. I ty powinnaś za nią zgarnąć laury – sprostował. I tak, wiedział, że Brenna gotowa była oddać zasługi choćby i Erikowi, ale nie widział powodu, dla którego naprawdę powinna to zrobić. To był jej oficjalny przydział. Nawet jej i jego, tylko jego z ramienia Biura Aurorów.
Nie odzywał się, gdy wprowadzała się w trans widmowidzenia. Po prostu stał nieruchomo i obserwował ją. Po wszystkim, o ile nie wydarzyło się nic interesującego, wrócił razem z nią na górę i wyszli z mauzoleum.
- Ile on właściwie miał lat? – zapytał brygadzistkę. – Wygląda podobnie do podobizny, którą rozesłałaś.
Podobnie, było słowem kluczem, bo obecnie Hoffman bardziej przypominał jednak obgryzione skrzydełko kurczaka niż szalonego wariata. Również obszedł dokładnie pomieszczenie. Przyglądał się pozostawionym tu przedmiotom, nie do końca rozumiejąc, po co właściwie to wszystko było. Czy nekromancja i szukanie potęgi było warte mieszkania głęboko pod ziemią, w towarzystwie żywych trupów?
Chyba nie.
- To twoja sprawa. I ty powinnaś za nią zgarnąć laury – sprostował. I tak, wiedział, że Brenna gotowa była oddać zasługi choćby i Erikowi, ale nie widział powodu, dla którego naprawdę powinna to zrobić. To był jej oficjalny przydział. Nawet jej i jego, tylko jego z ramienia Biura Aurorów.
Nie odzywał się, gdy wprowadzała się w trans widmowidzenia. Po prostu stał nieruchomo i obserwował ją. Po wszystkim, o ile nie wydarzyło się nic interesującego, wrócił razem z nią na górę i wyszli z mauzoleum.