10.09.2023, 23:06 ✶
I nagle było po wszystkim. Patrick pewnie chętnie zaciągnąłby się powietrzem, ale smród bijący od rozkładających się ciał, skutecznie go przed tym powstrzymał.
- Mavelle, zostaniesz na górze? – zapytał, posyłając Bones przy tym pytające spojrzenie.
Nie chciał by Brenna sama złaziła do mauzoleum. Nie dlatego, że nie wierzył w jej umiejętności. Po prostu nie ufał temu miejscu. Być może mylnie, ale wydawało mu się, że wszystko tu zionęło czymś wstrętnym.
Ostrożnie ruszył za nią, przyświecając sobie różdżką i rozglądając się uważnie. Już trudno. Mógł oglądać rozczłonkowane, rozpadające się, rozkładające się ciała. Gorzej, gdyby przy tym wszystkim miał przegapić żywego trupa, jeszcze na tyle ruchliwego, by ten rzucił się któremuś z nich na plecy.
- Tyle lat mu się udawało i nagle przestało? – odpowiedział pytaniem na pytanie Brenny.
Zmrużył oczy, spoglądając na to, co pozostało z szaleńca. Zacisnął ręce w pięści, siłą powstrzymując się przed uniesieniem nogi do góry i zduszeniem butem jego głowy.
Szedł dalej za Brenną.
- Mavelle, zostaniesz na górze? – zapytał, posyłając Bones przy tym pytające spojrzenie.
Nie chciał by Brenna sama złaziła do mauzoleum. Nie dlatego, że nie wierzył w jej umiejętności. Po prostu nie ufał temu miejscu. Być może mylnie, ale wydawało mu się, że wszystko tu zionęło czymś wstrętnym.
Ostrożnie ruszył za nią, przyświecając sobie różdżką i rozglądając się uważnie. Już trudno. Mógł oglądać rozczłonkowane, rozpadające się, rozkładające się ciała. Gorzej, gdyby przy tym wszystkim miał przegapić żywego trupa, jeszcze na tyle ruchliwego, by ten rzucił się któremuś z nich na plecy.
- Tyle lat mu się udawało i nagle przestało? – odpowiedział pytaniem na pytanie Brenny.
Zmrużył oczy, spoglądając na to, co pozostało z szaleńca. Zacisnął ręce w pięści, siłą powstrzymując się przed uniesieniem nogi do góry i zduszeniem butem jego głowy.
Szedł dalej za Brenną.