09.09.2023, 15:05 ✶
Nikt nigdy nie twierdził, ze praca w Brygadzie była bezpieczna; zresztą, jeśli ktoś miałby zdawać sobie sprawę z ogromu niebezpieczeństwa, z jakim można się było na co dzień spotkać, to na pewno byli to członkowie rodziny Bones i Longbottom. Mavelle przecież dorastała wśród aurorów i brygadzistów; nie bez powodu przecież w jej głowie zalęgła się myśl, że chce iść dokładnie w tym kierunku zawodowym, a nie innym (na upartego przecież mogłaby spróbować zostać artystką lub jeszcze kimś innym), o wiele bezpieczniejszym dla jej skóry.
Co i tak nie zmieniało faktu, ze poczuła charakterystyczny chłód, gdy mordercze zaklęcie ją minęło. Niewiele brakowało – ale i też nie powinna się dziwić, że Elijah był do tego zdolny. Tak, podejrzewała o zamordowanie swojej córki, tak niekoniecznie musiało się to związać z przemianą w kogoś o bardzo zniszczonej duszy, bo zabić przecież można na wiele sposobów… i jedna śmierć też nie powoduje, że nagle osiąga się ten stopień zepsucia.
Znaczy: musiał mieć o wiele więcej na sumieniu niż tylko Claudię. Bo myśli i emocje to nie wszystko, za nimi szły także czyny i to one przede wszystkim rozdzierały duszę na strzępy…
Chłód i złość. Bo to nie musiała być ona. To mogła być Brenna – gdyby zaatakował od razu w ten sposób, zamiast wysadzać drzwi. A strata siostry… nie, nie mogła o tym myśleć, nie było co teraz gdybać – jedyne, co pozostawało to działanie.
- Sukinsyn – warknęła, machając różdżką, chcąc wytworzyć w dłoni tego gnoja – bo naprawdę okazywał się skończonym gnojem, i to delikatnie mówiąc – ciśnienie na tyle wielkie, żeby wyrwało mu różdżkę z dłoni. A jeśli by czar nie wyszedł, to po prostu by się na niego rzuciła, żeby pozbawić go tego cholernego patyka.
Nie pozwoli przecież, żeby skrzywdził Brennę, którą miała za swoimi plecami.
Co i tak nie zmieniało faktu, ze poczuła charakterystyczny chłód, gdy mordercze zaklęcie ją minęło. Niewiele brakowało – ale i też nie powinna się dziwić, że Elijah był do tego zdolny. Tak, podejrzewała o zamordowanie swojej córki, tak niekoniecznie musiało się to związać z przemianą w kogoś o bardzo zniszczonej duszy, bo zabić przecież można na wiele sposobów… i jedna śmierć też nie powoduje, że nagle osiąga się ten stopień zepsucia.
Znaczy: musiał mieć o wiele więcej na sumieniu niż tylko Claudię. Bo myśli i emocje to nie wszystko, za nimi szły także czyny i to one przede wszystkim rozdzierały duszę na strzępy…
Chłód i złość. Bo to nie musiała być ona. To mogła być Brenna – gdyby zaatakował od razu w ten sposób, zamiast wysadzać drzwi. A strata siostry… nie, nie mogła o tym myśleć, nie było co teraz gdybać – jedyne, co pozostawało to działanie.
- Sukinsyn – warknęła, machając różdżką, chcąc wytworzyć w dłoni tego gnoja – bo naprawdę okazywał się skończonym gnojem, i to delikatnie mówiąc – ciśnienie na tyle wielkie, żeby wyrwało mu różdżkę z dłoni. A jeśli by czar nie wyszedł, to po prostu by się na niego rzuciła, żeby pozbawić go tego cholernego patyka.
Nie pozwoli przecież, żeby skrzywdził Brennę, którą miała za swoimi plecami.
Rzut Z 1d100 - 41
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!