Pojawienie się tego listu było oczywiste. W końcu byłem czarodziejem. Mimo to oczekiwanie na niego było przesiąknięte stresem. Jego pojawienie się było ulgą, ekscytacją, strachem i spotęgowaniem tego stresu. Emocje przelewały się przez głowę, bo przecież skoro ten list już to był oznaczało to początek czegoś nowego. Rozpoczęcie nowego etapu.
Nie jestem pewny, czy to wobec szkoły miałem oczekiwania, ale na pewno wobec siebie. Liczyłem na to, że szkoła pomoże mi wyjść naprzeciwko oczekiwaniom rodziców i... że będzie to miejsce pełne przyjaciół.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Niee, nie korzystałem z Hogwart Expressu. Choć żałuję z perspektywy lat. Docierałem z paroma dzieciakami z rodziny powozem z abraksanami.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Byłem zdeterminowany, lekko podekscytowany. Sam nie wiem, czy mogę mówić, że gościł we mnie strach? Pewnie jakiś gościł. Ale to te dwa uczucia pamiętam najbardziej. Wielka Sala, Tiara Przydziału i stoły pełne uczniów. To była taka moja mała-wielka szansa. Jakby tak się zastanowić nad tym dziś to nawet nie jestem pewien, na co. Pierwszy dzień rozmazuje mi się, gdy wspominam go dnia dzisiejszego. Wydaje mi się, jakby to było dziesięciolecia temu...
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Tiara się wahała. Zastanawiała. W pierwszym odruchu mruczała, że Ravenclaw był odpowiedni. Ambicja. Braterstwo. Spryt. Tiara wyłowiła to wszystko, bo leżało we mnie jak farby przed malarzem z pędzlem już na płótnie. Cieszyłem się, że padło na Slytherin. Kojarzył mi się z czymś szlachetnym. Byłem z tego dumny. Wtedy byłem z tego dumny.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Tak, zabrałem ze sobą swoją sowę, Nieve. Nie chciałem zabierać żadnego stworzenia, które byłoby obowiązkiem i mogłoby mnie również odciągać od nauki i rozpraszać. Zwierzęta to w końcu nie są zabawki.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Dzieliłem pokój ze Stanleyem Borginem. Głównie z nim. Lubiłem go, akurat tam czułem się bezpiecznie i na swoim miejscu. Miałem naprawdę miłych współlokatorów... nawet jeśli Borgin był całkowicie zwariowany i czasami nie byłem pewny, gdzie ma głowę. Choć to podejrzewałem *smile*. Dbałem o porządek. Przebywanie w miejscu brudnym, zabałaganionym, mocno mnie denerwowało.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Lubiłem się uczyć, ale to, jakie przedmioty lubiło się naprawdę było, moim zdaniem, dyktowane osobą, która je wykładała. Transmutacja i Obrona przed Czarną Magią pod tym względem przodowały. Nawet jeśli w OpCM byłem naprawdę kiepski. Bez refleksu, nie potrafiąc zmusić się do tego, by wyrządzić komuś krzywdę. Oczywiście była jeszcze Opieka nad Magicznymi Stworzeniami, ale... nie mogę powiedzieć, żebym te zajęcia nadmiernie lubił. Nawet jeśli starałem się być w nich najlepszy. Zajęcia z latania były koszmarem, na szczęście nie trwały długo. Nie przepadałem za wróżbiarstwem i numerologią, bo chociaż były interesujące, to nie potrafiłem im poświęcić tyle czasu, ile chciałem. Zresztą to profesor wróżbiarstwa uczyła mnie potem kontaktu z duchami.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Och nie, nie. Nie przepadam za tym sportem. Jest dość brutalny. Poza tym pozazdrościłem chłopakom piszczących dziewczyn z boiska. Albo dziewczynom piszczących chłopaków.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Hmm... przychodzi mi na myśl parę imion, które były mi bardzo bliskie podczas dzieciństwa, ale najbardziej nienaruszona więź pozostała mi, zdaje się, z Atreusem.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Haha, tak, zdecydowanie tak. Łatwo mi to przychodziło, tak jak równie łatwo odchodziło. Niestety. W tym wypadku niewiele się zmieniło po dziś dzień.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Czy "wróg" to osoba, która jest tobie wroga, czy osoba, która nie tylko jest wobec ciebie wrogo nastawiona, ale ty wobec niej również? Nie potrafiłbym powiedzieć, że miałem "wrogów". Było sporo osób, które za mną nie przepadały, sporo dzieciaków, które mi dokuczały i którym próbowałem utrzeć nosa. Ale nigdy nie traktowałem ich jak "wrogów". Nigdy nie miałem do tego serca - do takiego negatywu, by o wrogości mówić.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Profesor Dumbledore. Podziwiałem tego człowieka. Za jego wiedzę, za jego siłę. Był inspirujący i serce samo rwało się do tego, żeby być takim, jak on. Szukałem niedoskonałości w tym człowieku. Szukałem człowieka w Bogu.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
W Hogwarcie łatwo się było zgubić, ale nie błąkałem się dużo po nieznanych korytarzy, szukanie tajemnic tego starego zamczyska nie było dla mnie. Trochę żałuję z perspektywy czasu. Mam wrażenie, jakby coś mi przez to umknęło. Lecz tak, zdarzyło mi się zgubić kilka razy. Szczególnie, kiedy szukałem miejsc ustronnych, gdzie była mniejsza szansa, że ktoś pojawi się przypadkiem. Za każdym jednym było to tak samo nieprzyjemne.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Nie byłem świętym dzieckiem, to prawda, ale nie kusiła mnie wizja szlabanów i kar. W szkole można było być albo odpowiednio grzeczny, albo odpowiednio sprytnym, żeby tych kar uniknąć. Moimi największymi i jedynymi przewinieniami było włóczenie się czasem późno po zamku i nauka rzeczy nieco wychodzących ponad ramy Hogwartu. Na tym ostatnim przyłapany nie zostałem. Na pierwszym? Może raz czy dwa. Największą karą było zabranie paru punktów dla domu. To wszystko.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Chodziłem na zajęcia chóru, kiedy już nauczyłem się panować nad własnym głosem. Nie wiem też, czy można to nazwać "tajnym stowarzyszeniem", ale było parę osóbek, między innymi Cynthia, z którymi uczyliśmy się wiedzy... troszkę zakazanej - bo nekromancji. Zamiary nigdy nie były złe, moje na pewno nie. Chciałem wiedzieć, jak pomagać ludziom, jak się bronić przed mrokiem. Ciekawość przywiodła pokusę.
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Głównie swój czas spędzałem przy lesie, przy zagrodzie dla zwierząt albo w bibliotece. To był mój wolny czas - uczenie się. Szczególnie w późniejszym czasie, kiedy marzenia o byciu tym lubianym przez wszystkich dzieciakiem gdzieś mi się rozpłynęły. Nie chciałem być najlepszy na zajęciach, ale wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko, żeby być godnym nazwiska Prewett.
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Zawsze lubiłem tamtejszą kawiarenkę z jej sezonowymi dobrociami i napojami. Nie byłem nigdy łasuchem na słodkości, ale potrafili tam podawać pyszne tarty na słono. Chyba tam zaczęła się moja niezdrowa miłość do kawy.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Różnie bywało. Naprawdę różnie. Starałem się siadać z osobami, które czułem, że mnie akceptują, ale przy stole Ślizgonów w pewnym momencie życia wcale komfortowo się nie czułem. Starałem się za to tam siedzieć i robić dobrą minę do złej gry, jeśli akurat tych osób, przy których bezpiecznie się czułem, nie było.
Mam słabość do dyni i odkąd zjadłem dyniowe ciasto do dzisiaj czasami szukam na jesień po Londynie dobrych wypieków z tej rośliny.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Zawsze wracałem na święta, choć nie zawsze bardzo chętnie. Nie było innej możliwości, żebym został, w końcu w mojej rodzinie święta nie były malutkim wydarzeniem, obok którego można było machnąć ręką.
20. Opisz swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Gdyby pytanie było formalne powiedziałbym, że była to moja pierwsza randka z dziewczyną. Byłoby to kłamstwo. Ponieważ najwięcej motyli w brzuchu przypomina mi słodki moment schadzki z jednym chłopcem. Nawet jeśli trwało to bardzo krótko to pamiętam do dzisiaj nasz pierwszy pocałunek i wspólne chwile spędzone na kryciu się po kątach. Żeby tylko nikt nie widział. To było odkrycie siebie, w pewnym sensie. I zaakceptowanie tego, że nie wszystko jest na tym świecie takie złe, jak niektórzy twierdzą.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Zabawne, bo jest ono równie związane z tym samym chłopcem. Z tym, jak jego fascynacja gwałtownie przerodziła się w wyparcie i nakrył ją agresją. Czy to zadawanie się z nieodpowiednimi ludźmi, czy może... cokolwiek innego. Nie mam dziś o te słowa i szarpaninę do niego żalu. Rozumiem. Są po prostu takie rzeczy, które bolą przez lata.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Ściąganie było rzeczą, która powodowała u mnie taki stres, że nie miało prawa to się udać. Dlatego tego nie robiłem. Ślęczałem nad książkami dzień i noc, cud, że moje włosy nie posiwiały. Bałem się, że nie ważne, ile czasu jeszcze nad nimi spędzę to nie będę dość dobry. Nie uda mi się zdać tego na poziom zadowalający, co dopiero na oczekiwania rodziców... Ale się udało.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Wiążę bardzo wiele wspomnień z tym miejscem. Pozwoliło mi zrozumieć wiele rzeczy, na wiele otworzyć. I jeszcze na kilka zamknąć. To był bezcenny czas, nawet mimo przeplatania się chwil złych z dobrymi. Życie człowieka przecież nigdy nie było wyłożone płatkami róż. Hogwart wspominam z uśmiechem na ustach, ale nie chciałbym do niego wrócić. Mimo wszystko Hogwart był jak pole bitwy, gdzie trzeba było walczyć o swoje miejsce w ciągłej rywalizacji. Lecz przynajmniej... wszyscy byli tam bardziej niewinni niż jesteśmy dziś.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Nie, nie sądziłem, że skończę w takim punkcie, w jakim jestem dzisiaj. Marzyłem o tym, żeby zostać dziedzicem, głową rodu. W końcu moja siostra... cóż, jest kobietą. Wyjdzie za mąż i... ach, wiadomo, jak to działa. Choć nie, powinienem to inaczej ująć. Nie marzyłem o byciu głową rodu Prewett. Marzyłem o tym, żeby być wystarczająco dobrym. A to przecież nie to samo, prawda? Sądziłem, że osiądę na rodzimych ziemiach i tam będę kontynuował swoją przyszłość. A kim chciałem być... zastanawiam się czasem do dziś. Nie miałem czasu myśleć o tym, kim chciałbym być. Wiedziałem, kim mam się stać. Chęci nie miały z tym wiele wspólnego.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Byłem dumny. Z siebie, ze swoich osiągnięć. Pewny, że teraz wszystko się ułoży, że się zmieni i... cóż. Zmieniło, każdy dojrzał, wydoroślał. Pozostał właśnie to - sentyment. Czułem żal, smutek, że więcej tam nie powrócę. Kolejny etap życia, zamknięcie poprzedniego, prawie jak w dniu otrzymania listu zapraszającego do szkoły. Nie jestem pewien, czy jakaś konkretna myśl tłukła mi się wtedy po głowie.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Och, hm... nie jestem zbyt dobry w dowcipach... Mugoloznastwo? Żeby się dowiedzieć, ile czystokrwistych potrzeba do wkręcenia żarówki? “Co to żarówka?”