- Przydatna umiejętność, możesz podsłuchiwać tu i ówdzie, jak sobie ludzie rozmawiają. - Zawsze trochę zazdrościła Charliemu tego, że potrafił zmieniać się w sokoła i latać po niebie. Musiało temu towarzyszyć uczucie prawdziwej wolności. Sama Heath nie była szczególnie zdolna w dziedzinie transmutacji także nie miała szansy sprawdzić jak to jest, trochę żałowała, że nie przykładała się jakoś szczególnie do tego przedmiotu. No, ale nie można być wybitnym w każdej dziedzinie - niestety. - Można cię wtedy pogłaskać? - Wizja miziania małej, rudej kulki była naprawdę całkiem przyjemna.
Wood chętnie podsycała plotki na swój temat. Bawiło ją nawet to, co o niej wypisywali. Ważne było, że nadal nikt o niej nie zapomniał, lubiła kontrowersje. Nie miała z tym problemu, jej rodzice też do tego przywykli i wiedzieli, że większość z tych informacji należy mocno filtrować, żeby dowiedzieć się czegokolwiek, co było prawdą. Rozwiązła może i nie była, po prostu od zawsze łączyła ją dosyć specyficzna relacja z przyjaciółmi, która trwała od lat. Ostatnio czuła, że coś jest nie tak, jakby Beltane pokazało jej, że czas się ustatkować. Tęskniła za kimś, kogo mogłaby mieć tylko dla siebie, nie miała pojęcia dlaczego. Wcześniej zawsze jej odpowiadała taka sytuacja. Będzie musiała porozmawiać o tym wszystkim z Cameronem, bo zaczynało ją to zżerać od środka.
- To fakt. Mało kto był w stanie coś mówić. - Widziała różne przypadki jeszcze w szpitalu polowym, który został utworzony na polanie. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia co ona, niektórzy oberwali mocniej. Wiele osób zmarło, była jednak w czepku urodzona - nie ma co.
- Był, na pewno był. - Sama go nie widziała. Trafiła jedynie na jego popleczników, jednak doszły do niej słuchy, że Czarny Dzban pojawił się też osobiście podczas sabatu. - Ten wiatr, to wszystko, co się tam wydarzyło, gdyby nie on to na pewno nie byłoby takiej skali zniszczeń. - Zaskoczył ich, chociaż nie tak do końca. Brenna ją ostrzegała, że coś może się wydarzyć, nie spodziewali się jednak takiego pierdolnięcia.
- Czy ja wiem, czy się nie boję? Każdy się boi, tak mi się wydaje. Jeśli nie masz strachu, to zaczynasz być nieodpowiedzialny, niezwyciężony, to nie jest do końca odpowiednie. Możesz stracić czujność. - Bała się. Strasznie się bała kiedy czołgała się w piasku niepewna tego, czy przeżyje, a wiatr stawał się coraz silniejszy. Nie przeszkodziło jej to jednak w tym, aby zareagować. Może nie było to do końca rozsądne - ale wychodziła z założenia, że każde życie jest ważne i gdy widziała kogoś w potrzebie czuła, że musi pomóc. - Praca w brygadzie przynajmniej nie jest nudna, dni się różnią od siebie, wy tutaj macie tak samo. Spotykacie różne przypadki, pewnie też nie czujecie stagnacji. Ja nie potrafiłabym tak, wiesz. Robić codziennie tego samego, umarłabym ze znużenia. Lubię jak się dużo dzieje, ktoś musi to robić, dlaczego nie ja? - Wiadomo, że wolałaby nadal latać, ale nie zamierzała wrócić do quidditcha dopóki jej nie przeproszą.