08.09.2023, 21:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2024, 15:22 przez Brenna Longbottom.)
Dolores nie miała już gdzie uciekać, pomiędzy wilczycą a czarodziejem. Ten ostatni, rozpaczliwy cios Patricka sięgnął celu, choć kobieta próbowała go sparować, ale zadane jej rany były już na tyle poważne, że kołek tym razem wbił się dokładnie tam, gdzie powinien. Trysnęła krew, plamiąc dłonie Stewarda. Wampirzyca żyła jeszcze, ale uszkodzenie głowy, mózgu, było jedną z dwóch rzeczy, które mogły naprawdę skutecznie unieszkodliwić istoty takie jak ona.
Brenna przemieniła się z powrotem. Klęczała na podłodze mauzoleum, ciężko łapiąc oddech, z twarzą bladą, wykrzywioną bólem. Uniosła różdżkę, w ostatnim wysiłku wyczarowując więzy.
Zaklęcie zadziałało, ale było słabe. Bardzo słabe. W każdej chwili mogło puścić. A Dolores wciąż ruszała się jeszcze, choć niemrawo...
Brenna zwróciła spojrzenie ku wejściu do mauzoleum, ku plamie światła. Nie wiedziała, że uszkodzenie mózgu może zabić wampira, nie miała pojęcia, że kołek w serce nie zabije go na dobre, ale tę jedną opowieść znała: wampiry nie bez powodu chowały się w mroku i żyły w ciemnościach nocy.
Serce Brygadzistki wciąż tłukło się szaleńczo w piersi. To nie był jeszcze koniec, ten nastąpi dopiero, kiedy ciało Dolores spłonie. Nie powinni wystawiać go na słoneczne promienie, mieli obowiązek ją aresztować, ale Brenna odgoniła od siebie tę myśl, bo na to było za późno. Ta istota nie miała w sobie już niczego z człowieka, i nie tylko dlatego, że zmieniono ją w wampira. Brenna nie umiała zobaczyć w tym... czymś człowieka, którego powinna bronić, słowa zamarły jej na ustach, trochę dlatego, a trochę, bo ból sprawiał, że była zamroczona, niezdolna do myślenia, do odezwania się, bliska omdlenia po tym, jak rozerwano jej rękę.
Nikt nie wiedział, że tu są, że polowali na Dolores.
Ta oficjalnie nie istniała: zadbała o to sama, gdy szła przez wieki, mordując kobiety, jedna za drugą.
I teraz nastąpił koniec.
A raczej: Brenna wierzyła, że to koniec. Nie znała dobrze historii mitologicznych Erynii, nie wiedziała, ile racji miał Patrick w swoich przemyśleniach, ani ona w swoich żartach, nie sądziła, że znaczenie miały trzy sarkofagi.
Brenna przemieniła się z powrotem. Klęczała na podłodze mauzoleum, ciężko łapiąc oddech, z twarzą bladą, wykrzywioną bólem. Uniosła różdżkę, w ostatnim wysiłku wyczarowując więzy.
Zaklęcie zadziałało, ale było słabe. Bardzo słabe. W każdej chwili mogło puścić. A Dolores wciąż ruszała się jeszcze, choć niemrawo...
Brenna zwróciła spojrzenie ku wejściu do mauzoleum, ku plamie światła. Nie wiedziała, że uszkodzenie mózgu może zabić wampira, nie miała pojęcia, że kołek w serce nie zabije go na dobre, ale tę jedną opowieść znała: wampiry nie bez powodu chowały się w mroku i żyły w ciemnościach nocy.
Serce Brygadzistki wciąż tłukło się szaleńczo w piersi. To nie był jeszcze koniec, ten nastąpi dopiero, kiedy ciało Dolores spłonie. Nie powinni wystawiać go na słoneczne promienie, mieli obowiązek ją aresztować, ale Brenna odgoniła od siebie tę myśl, bo na to było za późno. Ta istota nie miała w sobie już niczego z człowieka, i nie tylko dlatego, że zmieniono ją w wampira. Brenna nie umiała zobaczyć w tym... czymś człowieka, którego powinna bronić, słowa zamarły jej na ustach, trochę dlatego, a trochę, bo ból sprawiał, że była zamroczona, niezdolna do myślenia, do odezwania się, bliska omdlenia po tym, jak rozerwano jej rękę.
Nikt nie wiedział, że tu są, że polowali na Dolores.
Ta oficjalnie nie istniała: zadbała o to sama, gdy szła przez wieki, mordując kobiety, jedna za drugą.
I teraz nastąpił koniec.
A raczej: Brenna wierzyła, że to koniec. Nie znała dobrze historii mitologicznych Erynii, nie wiedziała, ile racji miał Patrick w swoich przemyśleniach, ani ona w swoich żartach, nie sądziła, że znaczenie miały trzy sarkofagi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.