08.09.2023, 01:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2023, 01:52 przez Patrick Steward.)
Patrick otworzył szerzej oczy, spoglądając na to, co oświetliła kula światła Mavelle. I znowu, w głowie nasunęła mu się ta jedna, jedyna i jak mu się wydawało – w pełni właściwa myśl: kurwa, kurwa, kurwa.
To nie tak, że nie widział w swoim życiu już masy różnego rodzaju gówna. Przeciwnie, widział i to trochę, ale były takie sprawy, które zdumiewały go swoim okrucieństwem, których nie rozumiał, bo i nie miał jak zrozumieć, jak objąć umysłem. To była jedna z takich spraw.
- Nie możemy – rzucił w stronę Brenny. – Jeśli Hoffmann jest na dole to spierdoli, jeśli teraz zaczniemy ryglować drzwi i wzywać wsparcie. – Zresztą, czy na pewno chcieli wzywać wsparcie? Patrick nie do końca. Nie mieściło mu się w głowie, że ktoś mógł sobie tutaj urządzić mordownię i jednocześnie przeszło to całkowicie bez echa po stronie Ministerstwa Magii. Takie rzeczy, po prostu się nie działy. Nie mogły. Nie dało się niczego nie zauważać aż tak długo. – Nie masz żadnej pewności, że to jedyne wyjście z tego mauzoleum.
Ktoś musiał te żywe trupy wpuścić tutaj. No chyba, że od wieków nikt tu nie zaglądał i nikogo nie zaskoczyły stęknięcia, jęki, szuranie i odór śmierci wydobywające się stąd, gdy przechodził nieopodal.
To nie tak, że nie widział w swoim życiu już masy różnego rodzaju gówna. Przeciwnie, widział i to trochę, ale były takie sprawy, które zdumiewały go swoim okrucieństwem, których nie rozumiał, bo i nie miał jak zrozumieć, jak objąć umysłem. To była jedna z takich spraw.
- Nie możemy – rzucił w stronę Brenny. – Jeśli Hoffmann jest na dole to spierdoli, jeśli teraz zaczniemy ryglować drzwi i wzywać wsparcie. – Zresztą, czy na pewno chcieli wzywać wsparcie? Patrick nie do końca. Nie mieściło mu się w głowie, że ktoś mógł sobie tutaj urządzić mordownię i jednocześnie przeszło to całkowicie bez echa po stronie Ministerstwa Magii. Takie rzeczy, po prostu się nie działy. Nie mogły. Nie dało się niczego nie zauważać aż tak długo. – Nie masz żadnej pewności, że to jedyne wyjście z tego mauzoleum.
Ktoś musiał te żywe trupy wpuścić tutaj. No chyba, że od wieków nikt tu nie zaglądał i nikogo nie zaskoczyły stęknięcia, jęki, szuranie i odór śmierci wydobywające się stąd, gdy przechodził nieopodal.