Brenna dodała elegancką warstwę lodu na barykadzie. Zupełnie uniemożliwi to zombiakom wspinanie się po gładkiej powierzchni.
Czarownica nie usłyszała odpowiedzi na swoje wołanie.
Patrick postanowił przebadać pomieszczenie, ale niestety znów zaliczył podwójną porażkę. Różdżka tylko błysnęła światłem, ale było to niewystarczające, by zobaczyć więcej, niż widzieli teraz.
Mavelle poszła w jego ślady i jej się udało. Kula światła poleciała w głąb pomieszczenia. Było zdecydowanie dłuższe, niż szersze. Czarodzieje mogli odetchnąć z ulgą. Poza kilkoma jęczącymi zombie za barykadą, nikt więcej nie chciał ich zaatakować.
Tylko, że jednocześnie to, co zobaczyli, nie było powodem do radości. Na tylnej ścianie mauzoleum powieszone były zwłoki. Na szczęście — nieożywione. Na nieszczęście — w paskudnym stanie. Wisiały niemal pod sufitem a stan ich nóg był tragiczny. Były wręcz obgryzione do kości, czasem nawet pozbawione i kości.
Na tyłach pomieszczenia znajdowały się jakieś otwarte na oścież drzwi. Sięgające tam promienie światła sugerowały, że skrywają się za nimi schody w dół.
Przed drzwiami leżały szczątki, które kiedyś były pewnie człowiekiem.