Wyglądało na to, że młodzieniec przychodząc tutaj, nie zwrócił uwagi na obecność duszy kobiety lewitującej nad resztkami ciała swojego męża. Jakkolwiek tutaj trafił, zapewne w celach rekreacyjnych, jak sam zaczął od siebie opowiadać o takim miejscu. Problem w tym, że Knieja nie była już bezpieczna. I jeżeli szukał takiego lasu, niech zmieni lokalizację.
Nicholas próbował skupić się na sytuacji miejsca w jakim odnalazł ciało duszy kobiety i sprawdzić, nieco bliżej resztki ciała leżące na ziemi, wyglądające inaczej niż zazwyczaj się widzi. Niestety gaduła, zaczęła opowiadać o zawijaku żółtawym, jakby Yaxley nie posiadał żadnej wiedzy o stworzeniach. Dopiero przy zadaniu pytania o potwory, chyba dotarło do młodego mózgu o co otrzymał pytanie. Widocznie nie spotkał osobiście nic takiego. Yaxley oczekiwał odpowiedzi na swoje pytania, a nie serię nie interesujących go opowieści.
- Jestem z Ministerstwa.
Odpowiedział mu dość poważnie, jakby chciał zasugerować, że nie jest to obecnie dobre miejsce na zawieranie znajomości. Może gdyby dodał, że pracuje w Komnacie Śmierci, to otrzyma ubłaganą ciszę z jego strony?
I jakby nigdy nic nieznajomy podszedł bliżej ducha kobiety jak do jakiejś sąsiadki z ulicy, witając się i okazując ciekawość lub swoją niewiedzę o obecności dusz w różnych miejscach.
- Droga Pani. Czy zechcesz opowiedzieć, co się wydarzyło, aby można było Ci pomóc?
Nicholas ze spokojem zwrócił się do Mary Tennant, w przeciwieństwie do towarzysza, nie uśmiechał się. Jego wyraz twarzy był poważny, lecz opanowany. Panował nad emocjami, zachowując też neutralność. Może kobieta zareaguje jakoś na jego słowa? O ile opowieści z innych stron były powtarzane, tak nie było gwarancji jak wiele w nich jest prawdy i czy nie zostały przekręcone, wyolbrzymione. Dobrze jest poznać wersję konkretnie od samego źródła.