03.09.2023, 10:31 ✶
Też nie chciała skończyć jak Southerland. Nie powiedziała tego jednak, bo w tym widmie... po prostu wciąż widziała dziecko, a dorosły nie powinien obarczać dziecka, które przeszło zbyt wiele, dodatkowymi zmartwieniami.
- Czy w takim razie jest jakieś inne wyjście na górę? - spytała, zerkając ku schodom, niezbyt nadającym się do wejścia... I z których Atreus i Mavelle ostatecznie skoczyli. Co wcale jej nie cieszyło, jeżeli to miało być jedyne wejście z powrotem.
Zdecydowanie nie chciała pociągnąć na pewną śmierć żadnego z nich, tylko dlatego, że zawaliły się pod nią te schody. Przywitała jednak ich decyzję po prostu westchnieniem, bo to nie była pora na kłótnie.
Co to był za wybuch, skoro "wszystko wydarzyło się na górze"?
- Southerland gdzieś tutaj jest? Są tutaj jacyś inni poza wami? - dorzuciła jeszcze, ruszając za duchem. Po drodze zaglądała do kolejnych kajut - wiedziona swego rodzaju odruchem z przeszukań, chociaż może i było w tym odrobinę beznadziejnej nadziei, że zobaczą… coś. Cokolwiek. Tym razem każdy krok wykonywała bardzo ostrożnie, upewniając się, że podłoga nie wywinie żadnego figla. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że Atreus i Mavelle prawdopodobnie nie słyszą dziewczynki. - Mówi, że wszystko, co widziała, stało się na górze, na dole był jakiś wybuch, ale chyba nie wie, jaki - rzuciła. Słowa ducha sugerowały, że schodzenie tam, gdzie doszło do wybuchu, nie ma sensu... Ale w tej chwili wiele wskazywało na to, że są odcięci i zasadniczo jedyne, co mogli zrobić, to spróbować przekonać się, co takiego doprowadziło do wybuchu i czy miało jakiś związek z tym "wszystkim" co stało się na górze. A i to mogło być trudne - zważywszy na to, że spodziewała się, że ładownie będą częściowo zalane.
Zwłaszcza, że kiedy zbliżyli się do schodów wiodących w dół, światło na końcu jej różdżki rozbłysło jaśniej. Brenna zmarszczyła brwi. Czy zakłócenia istniały tylko w pobliżu schodów? Albo jakaś moc tego statku chciała, żeby zeszli niżej?
Machnęła różdżką, chcąc po prostu sprawdzić, jak - i na ile - działa magia, najpierw próbując wyczarować deskę w pobliżu schodów, gdzie stała, a później kolejną, w głębi korytarza, którym tu podeszli.
- Czy w takim razie jest jakieś inne wyjście na górę? - spytała, zerkając ku schodom, niezbyt nadającym się do wejścia... I z których Atreus i Mavelle ostatecznie skoczyli. Co wcale jej nie cieszyło, jeżeli to miało być jedyne wejście z powrotem.
Zdecydowanie nie chciała pociągnąć na pewną śmierć żadnego z nich, tylko dlatego, że zawaliły się pod nią te schody. Przywitała jednak ich decyzję po prostu westchnieniem, bo to nie była pora na kłótnie.
Co to był za wybuch, skoro "wszystko wydarzyło się na górze"?
- Southerland gdzieś tutaj jest? Są tutaj jacyś inni poza wami? - dorzuciła jeszcze, ruszając za duchem. Po drodze zaglądała do kolejnych kajut - wiedziona swego rodzaju odruchem z przeszukań, chociaż może i było w tym odrobinę beznadziejnej nadziei, że zobaczą… coś. Cokolwiek. Tym razem każdy krok wykonywała bardzo ostrożnie, upewniając się, że podłoga nie wywinie żadnego figla. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że Atreus i Mavelle prawdopodobnie nie słyszą dziewczynki. - Mówi, że wszystko, co widziała, stało się na górze, na dole był jakiś wybuch, ale chyba nie wie, jaki - rzuciła. Słowa ducha sugerowały, że schodzenie tam, gdzie doszło do wybuchu, nie ma sensu... Ale w tej chwili wiele wskazywało na to, że są odcięci i zasadniczo jedyne, co mogli zrobić, to spróbować przekonać się, co takiego doprowadziło do wybuchu i czy miało jakiś związek z tym "wszystkim" co stało się na górze. A i to mogło być trudne - zważywszy na to, że spodziewała się, że ładownie będą częściowo zalane.
Zwłaszcza, że kiedy zbliżyli się do schodów wiodących w dół, światło na końcu jej różdżki rozbłysło jaśniej. Brenna zmarszczyła brwi. Czy zakłócenia istniały tylko w pobliżu schodów? Albo jakaś moc tego statku chciała, żeby zeszli niżej?
Machnęła różdżką, chcąc po prostu sprawdzić, jak - i na ile - działa magia, najpierw próbując wyczarować deskę w pobliżu schodów, gdzie stała, a później kolejną, w głębi korytarza, którym tu podeszli.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.