Chester dobrze znał swojego najstarszego syna, jednak nie potrafił przewidzieć jego reakcji na przekazaną mu wiadomość. Mogła przybrać naprawdę różnorakie formy. Po ciężkim dniu spędzonym w pracy ostatnie czego chciał to awantura z synem o powinność, którą musiał wypełnić jako jego dziedzic. Nie ma znaczenia to, że za takowego mógłby z powodzeniem uznać Augustusa przez to, że młodszy mężczyzna zdążył już wypełnić swoją powinność i przedłużyć ród o kolejne pokolenie czarodziejów czystej krwi.
Prawda była taka, że wszelkie awantury na wiele by się nie zdały. Wszyscy mieli do wykonania swoje obowiązki. Wiele lat temu to jego ojciec postawił go przed podobnym faktem dokonanym. Jego synowie nie musieli kochać swoich żon. Mogli mieć kochanki. Jedynym wymogiem było to, aby owocem ich romansu nie były bękarty. Vespera również nie kochała swoich mężów i formalnie nie powinna mieć kochanków, aby nie zostać z nieślubnym dzieckiem. Gdyby do tego doszło to musiałby poszukiwać dla niej męża po to, aby ukryć skandal.
Spostrzegł to zaskoczenie na twarzy swojego syna po tym jak przedstawił mu propozycję odpowiedniej kandydatki. Eunice Malfoy spełniała wszystkie kryteria, którymi kierował się przy wyborze potencjalnej narzeczonej dla swojego syna. Nie była też szpetna, przez co jego syn mógłby się bez problemu pokazywać w odpowiednim towarzystwie.
— Skoro ją lubisz to nawet dobrze się składa. Miło z Twojej strony, synu. — Chester pozwolił sobie na moment zadowolenia, bo wszystko wskazywało na to, że wielcy prawdopodobny mariaż pomiędzy ich rodzinami dojdzie do skutku i najwyraźniej nie będzie taką katorgą dla Ulyssesa i Eunice. — Z pewnością. Jej ojciec poinformował mnie, że porozmawia z córką. — Dodał.