31.08.2023, 01:02 ✶
Patrick skrzywił się, gdy do jego nosa doleciał znajomy zapach śmierci i rozkładu. Słyszał dźwięki dochodzące z mauzoleum. Zaglądając do środka, dostrzegł Brennę, dostrzegł Mavelle, dostrzegł…
To chyba, kurwa, jakieś żarty.
Myśl, która nawiedziła umysł Patricka nie była najszczęśliwiej sformułowaną myślą. Nie dla tych biedaków, których przebrzydły skurwiel, bo inaczej Steward nie potrafił nazwać szaleńca, który to zrobił, przemienił w żywe trupy. Czy to były ciała tych, których dusze przebywały w kryształowej czaszce? Czy też było więcej kryształowych czaszek, więcej trupów, więcej mrocznego procederu, który miał zaprowadzić szaleńca ku… ku czemu właściwie? Po co była mu aż tak wielka moc? Co on planował?
A może to były „tylko” jakieś nieudane eksperymenty Fawleyów? Może było w tej wiosce więcej wariatów, więcej świrów, może powinni wkroczyć tu całym Biurem Aurorów i całym Biurem Brygady Uderzeniowej a potem przetrzepać każdy, pierdolony, magiczny dom w okolicy?
Ale teraz nie mógł o tym myśleć. Teraz myślał o kłębiących się w mauzoleum żywych trupach. Wyciągnął różdżkę a potem próbował zaatakować jak największą ilość przeciwników, zmierzających ku brygadzistkom. Nie myślał o nich jak o ludziach – tam już nie było ludzi, najpierw były ofiary, teraz krwiożercze bestie. A on nie chciał by pożarły Brennę lub Mavelle.
Nie schodził w dół. Przewagę miał tylko na górze. Przy samym wejściu do mauzoleum. Całą trójką mieli tam przewagę.
- Niech do nas idą – rzucił do brygadzistek. - Najwyżej cofniemy się do drzwi. Stłoczą się i będzie łatwiej.
W zależności od tego jak przedstawiała się sytuacja albo stał - jeśli to było bezpieczne, albo się wycofał na zewnątrz.
Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi, żeby pozbawich żywe trupy głów
To chyba, kurwa, jakieś żarty.
Myśl, która nawiedziła umysł Patricka nie była najszczęśliwiej sformułowaną myślą. Nie dla tych biedaków, których przebrzydły skurwiel, bo inaczej Steward nie potrafił nazwać szaleńca, który to zrobił, przemienił w żywe trupy. Czy to były ciała tych, których dusze przebywały w kryształowej czaszce? Czy też było więcej kryształowych czaszek, więcej trupów, więcej mrocznego procederu, który miał zaprowadzić szaleńca ku… ku czemu właściwie? Po co była mu aż tak wielka moc? Co on planował?
A może to były „tylko” jakieś nieudane eksperymenty Fawleyów? Może było w tej wiosce więcej wariatów, więcej świrów, może powinni wkroczyć tu całym Biurem Aurorów i całym Biurem Brygady Uderzeniowej a potem przetrzepać każdy, pierdolony, magiczny dom w okolicy?
Ale teraz nie mógł o tym myśleć. Teraz myślał o kłębiących się w mauzoleum żywych trupach. Wyciągnął różdżkę a potem próbował zaatakować jak największą ilość przeciwników, zmierzających ku brygadzistkom. Nie myślał o nich jak o ludziach – tam już nie było ludzi, najpierw były ofiary, teraz krwiożercze bestie. A on nie chciał by pożarły Brennę lub Mavelle.
Nie schodził w dół. Przewagę miał tylko na górze. Przy samym wejściu do mauzoleum. Całą trójką mieli tam przewagę.
- Niech do nas idą – rzucił do brygadzistek. - Najwyżej cofniemy się do drzwi. Stłoczą się i będzie łatwiej.
W zależności od tego jak przedstawiała się sytuacja albo stał - jeśli to było bezpieczne, albo się wycofał na zewnątrz.
Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi, żeby pozbawich żywe trupy głów
Rzut Z 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 15
Akcja nieudana
Akcja nieudana