• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy

[lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#8
29.08.2023, 20:24  ✶  
Wpatrywałem się w nią oniemiały nawet wtedy, kiedy już odwróciła ode mnie swoje zniesmaczone oblicze. Rozmawiała z matką i panną Bishop, a to o ślubie, a to o potencjalnej kochance sir Howarda... Nie wiem, który z tych tematów bardziej mną wstrząsał. Robiło mi się słabo na myśl o ślubie Aveliny z Howardem, ale zdecydowanie jeszcze bardziej nie znosiłem myśli, że Howard mógł przysparzać Avelinie nieprzyjemności, doprowadzać ją do płaczu, unieszczęśliwiać ją.
Coś ścisnęło mnie boleśnie w piersi i powodem tego zdecydowanie nie był fakt, że niewiele dziś zjadłem. To był głos Howarda, paskudny i nieprzyjemny. To niestosowne, że tak krótko i bezdusznie podsumował stratę Rossiego. Skoro tak traktował innych, wcale nie będzie robił wyjątku dla panny Heinzel po ich ślubie, bo niby czemu miałby to robić? Niby czemu miałby...
Rozejrzałem się wokól niespokojny. Zmierzyłem wzrokiem panów stojących nieopodal mojego stolika, a zaraz później zweryfikowałem, czy Avelina aby na pewno jest bezpieczna, czy nie nadchodzi jakiś sztorm albo coś... Sam nie byłem pewien, ale coś było nie tak. Czemu popijałem herbatkę, jak gdyby nigdy nic? Czemu nic nie robiłem? Czemu siedziałem sobie, zamiast... Zamiast co? Płynęliśmy. Co mogłem robić oprócz czekania?
Przyglądałem się Avelinie, próbując rozwikłać tę zagadkę. Nic się nie działo, ale we mnie narastał niepokój, dziwna myśl, że nie powinienem siedzieć, tylko działać. Ale co mogłem w tej chwili robić innego...? Płynąłem, odpoczywałem, obserwowałem Avelinę. Czemu uważałem, że powinna być w pracy? W dziwnym, nieprzystającym damie ubraniu? Teraz wyglądała doskonale. Tak szykownie i bogato... Ale nie pamiętałem, jak znalazłem się na tym statku? Jak przeszedłem przez schody przy pomocy laski? I gdzie była moja kajuta? Czemu nie pamiętałem, gdzie są moje bagaże i kosztowności? Czy ktoś zabrał mi moje bogactwo...? Nie, to nie miało sensu. I pamiętałem, że leżałem gdzieś tu nieopodal, upadłem, a potem leżałem... A Avelina... Miała na palcu pierścionek zaręczynowy od niedawna. Z pewnością widziałem jak Howard wciskał jej go na palec... Kiedy? W którym miejscu? Co wtedy czułem? Czemu nie zaprotestowałem?
Nie zdawałem sobie sprawy, że na moment wstrzymałem oddech, póki nie usłyszałem nad sobą sir Howarda. Drgnąłem, jak gdyby przed chwilą walnął obok mnie prawdziwy, najprawdziwszy piorun. Spiąłem się momentalnie i spojrzałem w górę na Jamesa, mrugając kilkukrotnie, nim pozbierałem myśli.
Odchrząknąłem, nim się odezwałem.
- Nie sądzę, by moje gratulacje były dla pana istotne - odparłem niezbyt grzecznie, ale nie miałem serca dla sir Howarda tak, jak on nie miał dla panny Heinzel. Zerknąłem kątem oka na Avelinę. Wciąż tam była i sobie swobodnie rozmawiała, ale miałem wrażenie, że grozi jej coś poważnego, coś, co mogło nawet przysporzyć jej śmierć, a to nie wróżyło nic dobrego. Nie sądziłem, by powodem tego zagrożenia miał być sam Howard... Zależało mu na tym ślubie i dobrych relacjach z Heinzelami. Dla pieniędzy, rzecz jasna. Wszyscy o tym mówili głośno.
- Aczkolwiek gratuluję... Nawet nie zdaje sobie pan sprawy z tego, jak wielkiego skarbu się pan dorabia - odparłem niepocieszony, z lekką nutką ironii w głosie, bo to właśnie skarb był dla niego ważny, ale niestety nie ten skarb, który miałem właśnie na myśli. Avelina... Ach. - Jeśli zaś mowa o skarbach, to muszę z panem pilnie zamówić słowo. Najlepiej na osobności - dodałem po chwili, nie chcąc by ktokolwiek podsłuchał moje prośby skierowane do Howarda. Szczególnie sama Avelina bądź ktoś z jej otoczenia.
Mierzyłem wzrokiem Howarda, choć co chwila uciekałem nim w kierunku Aveliny, a raz w kierunku pokładu, jego desek... Takich czystych, takich świeżych, że aż można by było z nich jeść... Ryby i owoce morza? Skrzywiłem się na wspomnienie, którego ewidentnie nie powinienem mieć w stosunku do tego statku i tej podróży. Może to jakiś sen? Avelinie wciąż nic nie było. Czemu więc chciałem zabrać ją stąd jak najszybciej? Szczególnie, kiedy byliśmy na otwartym morzu? Nie było gdzie uciekać. Nie było przed czym uciekać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2763), Avelina Paxton (1809), Danielle Longbottom (1313), Norvel Twonk (3969), Sebastian Travers (2693)




Wiadomości w tym wątku
[lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 24.08.2023, 02:40
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Avelina Paxton - 25.08.2023, 13:10
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Augustus Rookwood - 26.08.2023, 14:47
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Sebastian Travers - 27.08.2023, 12:15
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Danielle Longbottom - 28.08.2023, 19:47
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 29.08.2023, 02:38
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Avelina Paxton - 29.08.2023, 16:02
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Augustus Rookwood - 29.08.2023, 20:24
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Sebastian Travers - 30.08.2023, 00:14
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Danielle Longbottom - 01.09.2023, 21:12
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 02.09.2023, 00:48
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Augustus Rookwood - 03.09.2023, 01:13
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Avelina Paxton - 03.09.2023, 17:43
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Sebastian Travers - 04.09.2023, 18:26
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Danielle Longbottom - 05.09.2023, 21:58
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 06.09.2023, 03:15
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Augustus Rookwood - 08.09.2023, 20:27
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Avelina Paxton - 09.09.2023, 01:50
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Danielle Longbottom - 09.09.2023, 21:01
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Sebastian Travers - 09.09.2023, 23:21
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 10.09.2023, 23:49
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Augustus Rookwood - 11.09.2023, 19:35
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Avelina Paxton - 11.09.2023, 19:52
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Sebastian Travers - 14.09.2023, 01:51
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 16.09.2023, 00:01
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Augustus Rookwood - 16.09.2023, 21:20
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Avelina Paxton - 16.09.2023, 21:39
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Sebastian Travers - 19.09.2023, 10:01
RE: [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy - przez Norvel Twonk - 21.09.2023, 01:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa