28.08.2023, 20:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.08.2023, 20:33 przez Cathal Shafiq.)
Ciemne nici powoli oplatały dłoń Cathala, sięgając coraz dalej i dalej. Przyklejały się tam, gdzie pod spodem znajdowały się żyły i tętnice – i już to mogło dać Alethei, która miała za sobą wiele lat kariery klątwołamaczki, pewne pojęcie, jak działała ta klątwa.
Nie dało się jej rozbroić wcześniej czy ot tak zauważyć. Zaklęcie uruchamiało się, jeżeli zbliżył się ktokolwiek, w kogo żyłach płynęła „nieodpowiednia” krew. Ta Shafiqa najwyraźniej zdaniem właścicieli tego miejsca nieodpowiednią była.
Mężczyzna zachował spokój. Nie krzyczał, nie szarpał się, chociaż czuł, że tam, gdzie przylegają ciemne nici, ręka robi się chłodna. Zbyt chłodna. Pozwolił działać Ulyssesowi i Crouch. Tak, zdecydowanie nie podobało mu się to, co się dzieje, ale w tej chwili nie pomogłaby mu panika. Lewą ręką z pewną trudnością sięgnął po swoją różdżkę.
Pandora nie miała szans rzucić swojego zaklęcia – kiedy Cathala dotknęła klątwa, Prewettówna zajmowała się wyłączaniem pułapki i gdyby porzuciła ją w połowie roboty, ta na pewno by się aktywowała… i być może kobieta znalazłaby się w jeszcze większych kłopotach niż Cathal.
Czar Ulyssesa sprawił, że rozwój nici spowolnił, ale tylko na moment. Dopiero zaklęcie Alethei zadziałało nieco lepiej, wszak była klątwołamaczką – niestety jednak, albo klątwa była bardzo potężna, albo coś poszło nie tak, bo nici nie znikły całkowicie. Cofnęły się, owszem, a potem zostały zamrożone, wciąż jednak tu i ówdzie oplatały rękę Cathala.
Shafiq uniósł dłoń, bardzo powoli. Mógł z niej korzystać, skóra wyglądała prawie normalnie… ale palce zginały się nieco dziwnie i wciąż czuł w nich straszliwy chłód. Nie odpowiedział na pytanie Sebastiana, bo w tej chwili był trochę za bardzo skupiony na innych rzeczach.
– Mam nadzieję, że nie będzie konieczna amputacja? – spytał z zadziwiającym spokojem, pytanie kierując do Lety. Mogłoby się wydawać, że wizja obcinania ręki go nie przeraża, ale w istocie za jego spokój w tej chwili odpowiadało chyba głównie to, że po pierwsze nie chciał poddać się panice, po drugie umysł był teraz bombardowany zbyt wieloma bodźcami i… nawet w takiej sytuacji, jego część zajmował układ runiczny.
Pchnął wolną ręką jeden z runicznych kamieni, niszcząc barierę. Pułapka, z którą walczyła Pandora, przestała działać. Ciemność, do tej pory spowijająca wszystko, co kryło się dalej, jakby opadła – i zobaczyli zarysy mebli, sprzętów, mechanizmów… stąd nie widzieli niczego dokładnie, ale wyglądało to na jakąś… pracownię. Ulysses zauważył coś, co wyglądało jak model astronomiczny – choć bardzo różniący się od tych, jakich sam uczył się w Hogwarcie. Z pewnością ten, kto go zbudował, nie miał dostępu do najnowszej wiedzy w tej dziedzinie. Najwyraźniej ci, którzy skonstruowali to wszystko, byli zainteresowani zarówno numerologią, jak i astronomią.
Duch tymczasem wysunął się ze ściany. Spojrzenie miał dziwne, obłąkane i nie odrywał go od Sebastiana. A jego twarz była bardzo podobna do tej, którą widzieli na malowidle. Alethea i Pandora mogłyby stwierdzić, że wyglądał niemal identycznie, jak jeden z posągów.
Uwolnij mnie.
Kolejna tura: 1 września
Nie dało się jej rozbroić wcześniej czy ot tak zauważyć. Zaklęcie uruchamiało się, jeżeli zbliżył się ktokolwiek, w kogo żyłach płynęła „nieodpowiednia” krew. Ta Shafiqa najwyraźniej zdaniem właścicieli tego miejsca nieodpowiednią była.
Mężczyzna zachował spokój. Nie krzyczał, nie szarpał się, chociaż czuł, że tam, gdzie przylegają ciemne nici, ręka robi się chłodna. Zbyt chłodna. Pozwolił działać Ulyssesowi i Crouch. Tak, zdecydowanie nie podobało mu się to, co się dzieje, ale w tej chwili nie pomogłaby mu panika. Lewą ręką z pewną trudnością sięgnął po swoją różdżkę.
Pandora nie miała szans rzucić swojego zaklęcia – kiedy Cathala dotknęła klątwa, Prewettówna zajmowała się wyłączaniem pułapki i gdyby porzuciła ją w połowie roboty, ta na pewno by się aktywowała… i być może kobieta znalazłaby się w jeszcze większych kłopotach niż Cathal.
Czar Ulyssesa sprawił, że rozwój nici spowolnił, ale tylko na moment. Dopiero zaklęcie Alethei zadziałało nieco lepiej, wszak była klątwołamaczką – niestety jednak, albo klątwa była bardzo potężna, albo coś poszło nie tak, bo nici nie znikły całkowicie. Cofnęły się, owszem, a potem zostały zamrożone, wciąż jednak tu i ówdzie oplatały rękę Cathala.
Shafiq uniósł dłoń, bardzo powoli. Mógł z niej korzystać, skóra wyglądała prawie normalnie… ale palce zginały się nieco dziwnie i wciąż czuł w nich straszliwy chłód. Nie odpowiedział na pytanie Sebastiana, bo w tej chwili był trochę za bardzo skupiony na innych rzeczach.
– Mam nadzieję, że nie będzie konieczna amputacja? – spytał z zadziwiającym spokojem, pytanie kierując do Lety. Mogłoby się wydawać, że wizja obcinania ręki go nie przeraża, ale w istocie za jego spokój w tej chwili odpowiadało chyba głównie to, że po pierwsze nie chciał poddać się panice, po drugie umysł był teraz bombardowany zbyt wieloma bodźcami i… nawet w takiej sytuacji, jego część zajmował układ runiczny.
Pchnął wolną ręką jeden z runicznych kamieni, niszcząc barierę. Pułapka, z którą walczyła Pandora, przestała działać. Ciemność, do tej pory spowijająca wszystko, co kryło się dalej, jakby opadła – i zobaczyli zarysy mebli, sprzętów, mechanizmów… stąd nie widzieli niczego dokładnie, ale wyglądało to na jakąś… pracownię. Ulysses zauważył coś, co wyglądało jak model astronomiczny – choć bardzo różniący się od tych, jakich sam uczył się w Hogwarcie. Z pewnością ten, kto go zbudował, nie miał dostępu do najnowszej wiedzy w tej dziedzinie. Najwyraźniej ci, którzy skonstruowali to wszystko, byli zainteresowani zarówno numerologią, jak i astronomią.
Duch tymczasem wysunął się ze ściany. Spojrzenie miał dziwne, obłąkane i nie odrywał go od Sebastiana. A jego twarz była bardzo podobna do tej, którą widzieli na malowidle. Alethea i Pandora mogłyby stwierdzić, że wyglądał niemal identycznie, jak jeden z posągów.
Uwolnij mnie.
Kolejna tura: 1 września