• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste

1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#6
16.08.2023, 04:22  ✶  
Wrócił na polane, gdy tylko doszły go słuchy, że chaos ustał. Cokolwiek miało to znaczyć, zobaczył na własne oczy dopiero, gdy z grupą pracowników Ministerstwa, a w większości członkami Brygady Uderzeniowej i pracownikami Departamentu Katastrof jak i biura aurorów, na własne oczy zobaczył ogrom zniszczeń. Serce podeszło mu do gardła, chociaż po całej nocy bycia rozrywanym ogromem negatywnych emocji, niespecjalnie zwracał już na to uwagę. Nie zmrużył oka nawet na chwilę, nie postarał się aby wyglądać przyzwoicie. Był widocznie przemęczony, ale w jego spojrzeniu płonęła determinacja.
Bał się tego, że od dłuższego momentu nie czuł nic - strach zniknął, lęk się zapadł. Przynajmniej te, które przychodziły z zewnątrz, jego własne emocje tańczyły wewnątrz umysłu tak samo żwawo jak płomienie wczorajszej katastrofy. Posmak alkoholu na ustach przypominał o gorzkim wyczekiwaniu, o spoconych dłoniach, przyspieszonych uderzeniach serca. Wszystko działo się jakby potrójnie, wojowały w nim emocje, które nie wiązały się tylko i wyłącznie z uczuciem, jakim darzył Longbottoma, było w tym coś więcej, coś czego nie miał ani siły ani czasu rozebrać na części pierwsze i przeanalizować.
Nicholas był bezpieczny, Eden też, dlaczego więc czuł jakby wszystko miałoby mu być odebrane, jeżeli nie zobaczy zaraz twarzy Erika Longbottoma? Czuł też dziwny lęk związany z życiem tej uroczej cukierniczki, Nory Figg. Nie było to takie samo uczucie jak do drugiego mężczyzny, ale definitywnie odznaczało się ciepłem i troską, na jakie Malfoy się w życiu nie natknął.
Poczuł jak kolejna fala gorąca przechodzi jego ciało, jak dłonie pocą się ze zniecierpliwienia. Przyspieszył kroku, słysząc, że coś dzieje się przy korzeniach ogromnego drzewa. Ktoś coś krzyczał o odkopywaniu, gdzieś w tle przybiegało coraz wiecej ludzi. Wszystko to miało bardzo mało znaczenia w obliczu tego, że w końcu dostrzegł pokiereszowaną i posiniaczoną twarz Erika. Cały świat jakby zwolnił na chwilę... A może właśnie nie, może po prostu stał przed nim? No, może nie tak dosłownie, bo przed sobą miał jeszcze grupę Brygadzistów, wiadomo, że całym światem mógł być dla niego tylko Erik. Nie zastanawiał się wiele, skąd pojawiły się w nim tak silne emocje. Był na to zbyt zmęczony, niewyspany, skoncentrowany na euforii jaki dał mu sam widok oddychającego, chodzącego, choć definitywnie nie bez szwanku, detektywa. Czuł się jakby znów mógł oddychać, jakby ogromny ciężar z klatki piersiowej uniósł się lub stał lekkim piórkiem... A takiego uczucia nie doświadczył stosunkowo za długo, aby je tak po prostu zignorować.
Nawet cedzone przez Longbottoma słowa, z których usłyszał jedynie część, dotyczącą urzędasa i rodziny (o kimkolwiek była mowa, Elliott odłożył analizę na później), nie mogły powstrzymać go przed wykonywaniem kolejnych kroków i przesmykiwaniem się pomiędzy ludźmi... Do momentu aż poczuł czyjąś rękę na swoim ramieniu i ta sama osoba zastąpiła mu drogę.
– Panie Malfoy, Pana nie powinno tu być. Na Polanie wciąż moze być niebezpiecznie... – zaczął mężczyzna, ktorego Elliott definitywnie znał z korytarzy Ministerstwa, ale w tym momencie czuł się jak zahipnotyzowany. Wiedział jedynie, że musi znaleźć się obok Erika albo wyjdzie z siebie i stanie obok. Imię człowieka, który do niego mówił wciąż nie pojawiało się w otumanionym umyśle.
– Niezbyt mnie to teraz interesuje, muszę z kimś porozmawiać, potem będziecie mi sprzedawać te wasze śpiewki. Zejdź mi z drogi. – Malfoy włożył w ostatnie dwa słowa tyle zdecydowania, ile tylko był w stanie z siebie wykrzesać... czyli naprawdę sporo. Pracownik Ministerstwa był na tyle zaskoczony reakcją zazwyczaj stonowanego i spokojnego Elliotta, że nie zaprotestował, gdy ten wyminał go zwinnie.
Dzieliło go od Erika może trzy kroki, gdy kolejna osoba ostanowiła mu przeszkodzić. Tym razem po prostu się zdenerwował i nie czekał na odzew.
– Nie obchodzi mnie kim jesteś, ale nawet jakbym miał rozmawiać z samą Ministrą Magii żeby zrobić trzy kolejne kroki,  porozmawiać z Erikiem Longbottomem i samemu upewnić się, że nic mu nie jest, to właśnie to zrobie. A uwierz mi, żyłem z Ministrem Magii pod jednym dachem, mam doświadczenie. – wycedził i był naprawdę przekonany, że tym razem zostanie wysłuchany. Ręka na ramieniu zacisnęła się mocniej, a Elliott odwrócił gwałtownie głowę, widząc za sobą samego Caspiana Bones'a. Odrobina pewności siebie z niego wyparowała, chociaż nie cofnął się nawet o krok.
Miał odrobinę nadzieji, że Erik go chociaż usłyszał i być może sam zdecyduje się podejść.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Uzgodnione z MG użycie Bones'a - Saiko wrzuci mi nim posta.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (1595), Brenna Longbottom (1856), Danielle Longbottom (381), Elliott Malfoy (705), Erik Longbottom (1536), Eutierria (1450), Julien Fitzpatrick (697), Rowena Ravenclaw (174)




Wiadomości w tym wątku
1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Eutierria - 27.06.2023, 00:44
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Erik Longbottom - 27.06.2023, 01:42
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Brenna Longbottom - 28.06.2023, 10:38
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Alastor Moody - 29.06.2023, 12:29
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Julien Fitzpatrick - 31.07.2023, 02:00
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Elliott Malfoy - 16.08.2023, 04:22
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Rowena Ravenclaw - 18.08.2023, 18:59
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Danielle Longbottom - 19.08.2023, 17:57
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Erik Longbottom - 20.08.2023, 00:47
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Brenna Longbottom - 20.08.2023, 08:39
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Alastor Moody - 30.08.2023, 23:00
RE: 1972, Wiosna - 2 maja / Rachunek sumienia - Niebo zrobiło się czyste - przez Erik Longbottom - 18.10.2023, 22:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa