• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[16.05.72] W cieniu lasu

[16.05.72] W cieniu lasu
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#10
13.08.2023, 18:57  ✶  

Co jakiś czas spoglądał na Brennę. Chyba każdego dręczyło czasami to pytanie, bardzo proste, zawierające w sobie cały ogrom gdybania. Bo co by było gdyby pielęgnował bardziej znajomość z Brenną? Gdzie wtedy by byli? W jakim miejscu by się zatrzymali? Zawsze biegnąca do przodu kobieta wydawała się zupełnie niemożliwa do zatrzymania. To poruszanie się, stanie i cofanie świata według własnego rytmu świata Laurenta nigdy nie miało szans dogonić Brenny Longbottom. Ich spotkania były jak przecięcia pioruna. Na pochmurnym niebie pojawiała się błyskawica i oto stała ona - bohaterka, wybawicielka! Brzmiało irracjonalnie, ale jakoś w ten sposób ją dostrzegał. On i pewnie wielu innych. Kiedy zaś tak cię malują, jak cię widzą, uczysz się dorastać do oczekiwań. Tylko że jej to tak gładko przychodziło. Jak oddychanie. Nawet tutaj - z takim skupieniem poświęcała się łapaniu zapachów, szukaniu jakiegokolwiek miejsca, które... w sumie które co? Odpowiedziała żartem na jego pytanie, ale Laurent zrozumiał aluzję. Nie pytaj. Nie pojawi się zadowalająca cię odpowiedź, więc niech zadowoli cię lekki żart, który przykryje nam mrok badanych wydarzeń. Śmiała się ze swojej tajemniczości, a... Czym żyła Brenna Longbottom? Ilu osobom ufała. Z kim przyjdzie tutaj następnym razem, żeby pomógł jej w tym, co chciała sprawdzić, co chciała znaleźć? W pewnym momencie przystanął w cieniu drzew, oparł się o konar i tylko na nią spoglądał, czasem odbiegając spojrzeniem od niej w niebo czy w sam las, gdzie nie słychać było śpiewu ptaków. Brenna Longbottom mogła być bohaterką, ale przede wszystkim i po pierwsze była tylko kobietą. Osobą, która też się bała, której serce można było przebić ostrzem słów i która być może właśnie wtedy, kiedy nikt na nią nie spoglądała wylewała łzy za tymi, których już nie zobaczy. Laurent opierał się na przeczucia i domysłach. Potrafił chłonąć drobne gesty i zmiany w mimice, gestach, w głosie, jak gąbka - nasiąkał tym i potem czasem trudno było pozbyć się nadmiaru wody. Przede wszystkim jednak nie wiedział, ile z tego jest ledwo domysłami, zwykłym przeczuciem, a co było prawdą. W przypadku osób takich jak ona mógł tylko zapewnić, że w razie potrzeby jest tutaj. I mógł pomóc. Bo często wystarczyło dobre słowo albo po prostu ktoś, kto potrafił cię otworzyć, żeby łatwiej było wylać łzy, które tylko ciążyły gdzieś w środku. Nie wiedział więc, czym Brenna żyła ani jak żyła. Wiodła dalej swój bohaterski prym jako brygadzistka. Wydawało mu się, że to już była jedyna rola, jaką odgrywała. A co było głębiej? Wraz z wiekiem wcale nie przestała być mniej piękna, na swój sposób. Laurent zobaczył w niej kobietę dnia pierwszego i widział ją nadal. Wtedy jednak mógł jej dotknąć, mógł się porządzić, mógł się z nią pośmiać. Teraz nawet gdyby położył dłoń na jej ramieniu to nie czułby, że ją dotyka. Była zbyt daleko. Ale przecież dobrowolnie się na to zgodził, oddalając się w swoim kierunku. Naturalnie.

- Spokojnie, Brenno. Nie będę robił scen z powodu braku ciasteczek w podziękowaniu, zdążyłem trochę podrosnąć od czasu Hogwartu. - Uspokoił ją i uśmiechnął się. Choć wcale nie czuł się tak, żeby się uśmiechać. To miejsce było wstrętne i napełniało żołądek stosem kamieni, które potem trzeba będzie jakoś przetrawić. - Proszę. Cieszę się, że mogłem jakkolwiek pomóc. Chociaż wolałbym się z tobą spotkać w bardziej przyjaznych okolicznościach. - Właściwie dawno nie mieli czasu porozmawiać. Ona zajęta, on zajęty. Ale... może to i lepiej? - Dbaj o siebie, proszę. I nie zapominaj, że przed byciem naszą bohaterką jesteś też człowiekiem. - Bo miał wrażenie, że akurat kto jak kto, ale ona o tym zapominała. Pożegnał się z nią, kiedy wyszli z lasu i odleciał na abraksanie.


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3397), Laurent Prewett (3172)




Wiadomości w tym wątku
[16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 07.08.2023, 13:09
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 12.08.2023, 12:19
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 12.08.2023, 18:35
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 12.08.2023, 19:13
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 12.08.2023, 21:03
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 12.08.2023, 22:27
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 09:56
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 13.08.2023, 12:29
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 17:13
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 13.08.2023, 18:57
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 19:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa