24.07.2023, 21:49 ✶
Westchnąłem, opuszczając ręce i kładąc je na nałokietnikach. Spodziewałem się, że Maya interesuje się jasnowidztwem z ważniejszych pobudek niż zgadywanie, czy kogoś spotka, czy nie. Cień zawodu przebiegł po mojej twarzy, zaraz też zakryty moim odwiecznym, beznamiętnym obliczem, przyrównywanym przez niektórych do kamiennej płyty. - Przepowiadanie przyszłości to nie jest zabawa. - zaznaczyłem ten fakt słownie, unosząc palec do góry. - Na wróżbiarstwie zapewne bawiliście się kulą i słyszeliście, jak to w przyszłości, gdy żaba przemknie wam przez drogę, to poznacie przystojnego bruneta. - machałem lewą ręką, słowo po słowie dopowiadając do stworzonej przez siebie historii. Tym właśnie dla większości uczniów, i niestety dorosłych też, był nasz dar. Jeszcze tylko brakowało, by ktoś przyszedł do mnie, bo chciałby porozmawiać ze swoją zmarłą babcią. - Jeśli podejdziesz do tematu na poważnie, to nawet bez wrodzonego daru, jesteś w stanie dostrzec strzępki linii czasowej. Nie jest to jednak coś, co wydarzy się na pewno, a jedynie jedna z możliwości, zależna od wyborów, jakich dokonasz. Równie dobrze możesz zobaczyć w kuli, że zostajesz najbogatszą kobietą na świecie. Problem w tym, że jeśli uznasz, że tak właśnie się stanie, to możesz nie puścić tego losu na loterii Proroka Codziennego, w którym byś wygrała 1000 galeonów. - postarałem się to wytłumaczyć najprościej jak potrafiłem, chociaż nie do końca byłem pewien, czy tak potrafię. Ten temat był zbyt skomplikowany na jedną rozmowę, a szczególnie z kimś, kto miał znikomą wiedzę.