20.07.2023, 21:49 ✶
- Te irlandzkie nazwiska powstały specjalnie po to, żeby łamać mi język – poskarżyła się, uśmiechając blado. – Jasne. Jeżeli tu zginę, możesz nakopać moim zwłokom… żartowałam – dodała szybko, spoglądając na Norę. Poniewczasie pomyślała, że takie dowcipy nie były na miejscu przy zdenerwowanej Figg. – Nie zostałam ranna, to tylko mundur jest w kiepskim stanie. Obiecuję, że rozejrzę się za nimi, powęszę i jeśli nic nie znajdę, pobiegnę jako wilk z powrotem na polanę – przyrzekła solennie. Na kolejne poszukiwania ruszy już z następną osobą. Ale ot, skoro dostała informację o innych osobach, zagubionych tak głęboko w lesie, w miejscu, gdzie mogła być mordercza wiedźma, musiała przynajmniej spróbować to sprawdzić. Jeżeli nie trafi na trop, owszem, zawróci, ale nie mogła chociaż nie podjąć próby.
Na pytanie Camerona Brenna pokręciła głową.
– Na skraj Kniei dojdziecie błyskawicznie, a na samą Polanę i tak was nie wpuszczą. Jest odgrodzona. Namioty rozłożono w pobliżu – wyjaśniła. Do lasu wchodzili tylko ochotnicy i tylko w mniejszych lub większych grupach. Coś się w nim czaiło, ale Brenna nie chciała o tym teraz wspominać. Nie wspominając już o tym, że na polanie były te przedziwne drzewa, a także ślady, które musieli zbadać ludzie z Ministerstwa.
– Lećcie – powiedziała, sięgając po dłoń Nory, by położyć ją na świstokliku. A chwilę później trzy osoby (plus kura) zniknęły ze świstem z lasu, by jakiś czas później opaść z powrotem na ziemię w Dolinie Godryka.
Brenna natomiast znów się przemieniła: w miejscu kobiety zmaterializowała się ciemnowłosa wilczyca, która zaczęła węszyć w okolicach, w poszukiwaniu śladów.
Na pytanie Camerona Brenna pokręciła głową.
– Na skraj Kniei dojdziecie błyskawicznie, a na samą Polanę i tak was nie wpuszczą. Jest odgrodzona. Namioty rozłożono w pobliżu – wyjaśniła. Do lasu wchodzili tylko ochotnicy i tylko w mniejszych lub większych grupach. Coś się w nim czaiło, ale Brenna nie chciała o tym teraz wspominać. Nie wspominając już o tym, że na polanie były te przedziwne drzewa, a także ślady, które musieli zbadać ludzie z Ministerstwa.
– Lećcie – powiedziała, sięgając po dłoń Nory, by położyć ją na świstokliku. A chwilę później trzy osoby (plus kura) zniknęły ze świstem z lasu, by jakiś czas później opaść z powrotem na ziemię w Dolinie Godryka.
Brenna natomiast znów się przemieniła: w miejscu kobiety zmaterializowała się ciemnowłosa wilczyca, która zaczęła węszyć w okolicach, w poszukiwaniu śladów.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.