15.07.2023, 12:57 ✶
- Wróżkę - parsknął, wypluwając piórko będące częścią stroju tejże wróżki, po czym skakał dalej przez leśną ściółkę. Dotarł do fragmentów wozu jakiejś czarownicy i porozrzucanych mebli. - Oho, ktoś się tu chyba rozbił? - Rzucił, przeskakując z krzesła na stolik i przekręcając głowę. Po poszukiwaniach dotarło do niego jednak, że żadnego ciała tutaj nie było. Jeżeli właściciel wylądował tutaj z tym wszystkim, to opuścił małą polankę o własnych siłach. A jak rozbił się dalej... cóż, Bell w ogóle nie czuł nikogo w okolicy, a nie było tutaj żadnych myszy ani szczurów, które mógłby poprosić o wskazówkę.
- Nic tu nie maaa, chyba przyszliśmy bez sensu. No, chyba że chcesz usiąść na krześle, Dell.
Wyłożył się na tym stole wygodniej, ale ledwie chwilę później się z niego stoczył.
- Mogę pobiec gdzieś dalej... zobaczyć czy dookoła jest cokolwiek, co powinniśmy jeszcze sprawdzić, a wy odpocznijcie - zaproponował i chwilę później zniknął w krzakach, pozostawiając tę dwójkę samą. Jeszcze tego nie wiedzieli, ale dookoła nich wszystkie tereny zostały już zbadane. A z tymi krzesłami i stołem mieli coś zrobić? Może je jakoś głupio ułożyć... Bell pozostawił to w ich łapkach... to znaczy rękach.
- Nic tu nie maaa, chyba przyszliśmy bez sensu. No, chyba że chcesz usiąść na krześle, Dell.
Wyłożył się na tym stole wygodniej, ale ledwie chwilę później się z niego stoczył.
- Mogę pobiec gdzieś dalej... zobaczyć czy dookoła jest cokolwiek, co powinniśmy jeszcze sprawdzić, a wy odpocznijcie - zaproponował i chwilę później zniknął w krzakach, pozostawiając tę dwójkę samą. Jeszcze tego nie wiedzieli, ale dookoła nich wszystkie tereny zostały już zbadane. A z tymi krzesłami i stołem mieli coś zrobić? Może je jakoś głupio ułożyć... Bell pozostawił to w ich łapkach... to znaczy rękach.