09.07.2023, 23:00 ✶
Trup, trup i… to brzmiało całkiem żywo. Skinęła głową – tak, słyszała, aż za dobrze, nie miała zatem omamów. Dwie całkiem żywe osoby, aż się prawie zdziwiła – bo już zaczynała powoli myśleć, iż w tym cholernym lesie być może już nie pozostał nikt żywy. Nie licząc ekip poszukiwawczych, rzecz jasna, i wszelkiej fauny, która się tu gnieździła. O ile nie nawiała, gdzie pieprz rośnie bądź jej, całkiem dosłownie, stąd nie wywiało.
Uniosła wysoko brew, gdy zrozumiała, co w ogóle mówili. Na wszystkich możliwych bogów, naprawdę? Od tego słodkiego pierdzenia aż się jej żołądek skręcił…
…a potem skręcił jeszcze bardziej, gdy zrozumiała, że przecież w analogicznej sytuacji sama pewnie chciałaby postąpić tak samo. Razem albo wcale, nic pomiędzy, żaden kompromis nie był tu możliwy. Dlatego też koniec końców nie skomentowała tego trajkotania, skupiając się na czymś zgoła innym.
Wielki pająk – i już wiedziała, gdzie na pewno nogi jej nie poniosą. Tak, za cholerę nie pójdzie na zachód, nie kwapiła się do tego – już prędzej można by pomyśleć o obejściu pająka, ale na pewno nie o wpieprzeniu się w niego na wprost.
- Ładnie żeście się urządzili – skwitowała, obserwując, jak Ulysses próbuje rozproszyć liny. I czy to zawiodły go umiejętności, czy to była wina wczorajszego Wielkiego Planu Czarnego Pana – cóż, wyglądało na to, że spełzło to na niczym – Spokojnie, nie zostawimy was tutaj – rzuciła, unosząc swoją różdżkę. Jeśli to była kwestia buntu magii – to któraś próba w końcu musiała się udać, prawda?
Uniosła wysoko brew, gdy zrozumiała, co w ogóle mówili. Na wszystkich możliwych bogów, naprawdę? Od tego słodkiego pierdzenia aż się jej żołądek skręcił…
…a potem skręcił jeszcze bardziej, gdy zrozumiała, że przecież w analogicznej sytuacji sama pewnie chciałaby postąpić tak samo. Razem albo wcale, nic pomiędzy, żaden kompromis nie był tu możliwy. Dlatego też koniec końców nie skomentowała tego trajkotania, skupiając się na czymś zgoła innym.
Wielki pająk – i już wiedziała, gdzie na pewno nogi jej nie poniosą. Tak, za cholerę nie pójdzie na zachód, nie kwapiła się do tego – już prędzej można by pomyśleć o obejściu pająka, ale na pewno nie o wpieprzeniu się w niego na wprost.
- Ładnie żeście się urządzili – skwitowała, obserwując, jak Ulysses próbuje rozproszyć liny. I czy to zawiodły go umiejętności, czy to była wina wczorajszego Wielkiego Planu Czarnego Pana – cóż, wyglądało na to, że spełzło to na niczym – Spokojnie, nie zostawimy was tutaj – rzuciła, unosząc swoją różdżkę. Jeśli to była kwestia buntu magii – to któraś próba w końcu musiała się udać, prawda?
Rzut PO 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!