Również się przedstawiłem nowemu znajomemu uśmiechając się do niego przyjacielsko. Starałem się iść w miarę szybko i wyczulać swój zmysł słuchu, gdyż w mojej sytuacji miałem tylko go. Starałem się też unikać bliskiego spotkania z drzewami i słuchać tego, co mówił Bell. Był naprawdę dobrym kotem przewodnikiem i nigdy nie potrafiłem wyobrazić sobie tego, aby mieć innego towarzysza. Starałem się nasłuchiwać wołania o pomoc. Wtedy Bell coś usłyszał, więc przyśpieszyłem kroku unikając niezgrabnie korzeni i krzewów, o których wspomniał Bell.
Wysłuchałem kapłanki i wypytałem przy okazji o to jak się czuje, aby wiedzieć, czy jest w stanie poruszać się sama. Najbardziej zmartwiłem się o dziecko, które miało naprawdę ciężko z przetrwaniem samotnie tutaj. Dobrze, że trafiliśmy na nich w miarę szybko. Kto wie, co by było później. Zrozumiałem od razu, co Bell chciał zrobić. Kot termiczny to idealne stworzonko do ogrzewania dzieci.
Poszukałem też jakiś większy kamień, który mógłbym transmutować w prawdziwy koc termiczny. Sam nie chciałem celować w dziecko różdżką, aby przypadkiem nie zrobić mu krzywdy. Miałem nadzieję, że mój towarzysz, który miał sprawne wszystkie zmysły będzie w stanie lepiej pomóc dziecku.
Rzut na transmutacje:
Sukces!