08.07.2023, 16:45 ✶
Lucy ciągle martwiła się, gdzie może być tata, ale też cieszyła się, że z jej siostrą Danielle wszystko jest dobrze. Myślała, że może potem dowie się, co z resztą jej krewnych. Gdy więc pozostawiła siostrę w namiocie uzdrowicieli, bo tam mogła robić to, co potrafi najlepiej, sama udała się gdzieś, gdzie będzie potrzebna. I tak już znalazła się w namiocie, gdzie dawano przydział do szukania zaginionych w Kniei Godryka. Lucy w tym zamieszaniu nie wiedziała co mogłaby zrobić lepszego, więc zdecydowała się przyłączyć do poszukiwań. Zapytała wolontariuszkę z kim będzie miała przeczesywać las i okazało się, że będzie to nieopodal stojący mężczyzna. On pierwszy się do niej odezwał i przedstawił, ale Lucy wiedziała kim jest Philip. Jako zapalona fanka drużyny Quidditcha Gryffindoru, do którego sama należała, doskonale go kojarzyła. Starszy od niej wtedy chłopak był kapitanem drużyny. Zresztą Lucy wiedziała o tym, że jego kariera powiodła się po opuszczeniu przez niego szkoły i grał w drużynie Zjednoczonych z Puddlemere. Zresztą był rozpoznawalnym publicznie celebry tą. Lucy czytała gazety, to i o tym wiedziała
- Tak - odpowiedziała mężczyźnie.
- Nazywam się Lucy. Lucy Longbottom. Jestem aurorką. Przysłało mnie tutaj Ministerstwo. - Przedstawiła się Lucy, bowiem była pewna, że Philip nie może jej kojarzyć.
Nie czekając długo zabrali się za pracę. Las, do którego weszli, był ciemny i w ogóle panowała tu ponura atmosfera, jakby w powietrzu wisiało coś złego. Lucy miała na uwadze, że musi być czujna, albowiem miała informację od kolegów z Ministerstwa, że część Śmierciożerców nie została ujęta. Radziła sobie jakoś z przechodzeniem przez wysoką trawę i zgliszcza poplątane przez wiatr. Wiedziała, że musi spodziewać się wszystkiego i mimo, że mężczyzna był większy od niewysokiej Lucy w razie czego musiała potrafić obronić i siebie i jego, ponieważ wiedziała, że Philip jako człowiek żyjący w nieco wyższych sferach na co dzień nie spotyka się z walką z czarnoksiężnikami, co ona miała na co dzień. Spytała jednak
– Jak się czujesz z czarowaniem Philip? – Po chwili jednak pojawiło się pierwsze zagrożenie. Lucy spostrzegła, że ktoś ich atakuje i od razu pomyślała, że to pewnie nieujęty Śmierciożerca
– Uważaj Philip! – Krzyknęła, po czym chciała rozbroić atakującego zaklęciem Expelliarmus. Zanim jednak zdążyła je rzucić zorientowała się, że wcale nie atakuje ich podwładny Voldemorta. To tylko wiatr poruszał maską, wiszącą na krzaku, która w pierwszej chwili wyglądała całkiem jak czarnoksiężnik. Lucy odetchnęła.
– Musimy być czujni – powiedziała, po czym chciała kierować się dalej, w celu przeczesywania lasu.
- Tak - odpowiedziała mężczyźnie.
- Nazywam się Lucy. Lucy Longbottom. Jestem aurorką. Przysłało mnie tutaj Ministerstwo. - Przedstawiła się Lucy, bowiem była pewna, że Philip nie może jej kojarzyć.
Nie czekając długo zabrali się za pracę. Las, do którego weszli, był ciemny i w ogóle panowała tu ponura atmosfera, jakby w powietrzu wisiało coś złego. Lucy miała na uwadze, że musi być czujna, albowiem miała informację od kolegów z Ministerstwa, że część Śmierciożerców nie została ujęta. Radziła sobie jakoś z przechodzeniem przez wysoką trawę i zgliszcza poplątane przez wiatr. Wiedziała, że musi spodziewać się wszystkiego i mimo, że mężczyzna był większy od niewysokiej Lucy w razie czego musiała potrafić obronić i siebie i jego, ponieważ wiedziała, że Philip jako człowiek żyjący w nieco wyższych sferach na co dzień nie spotyka się z walką z czarnoksiężnikami, co ona miała na co dzień. Spytała jednak
– Jak się czujesz z czarowaniem Philip? – Po chwili jednak pojawiło się pierwsze zagrożenie. Lucy spostrzegła, że ktoś ich atakuje i od razu pomyślała, że to pewnie nieujęty Śmierciożerca
– Uważaj Philip! – Krzyknęła, po czym chciała rozbroić atakującego zaklęciem Expelliarmus. Zanim jednak zdążyła je rzucić zorientowała się, że wcale nie atakuje ich podwładny Voldemorta. To tylko wiatr poruszał maską, wiszącą na krzaku, która w pierwszej chwili wyglądała całkiem jak czarnoksiężnik. Lucy odetchnęła.
– Musimy być czujni – powiedziała, po czym chciała kierować się dalej, w celu przeczesywania lasu.