- Dramat z tym transportem, mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy, nie przywykłam do tego, że nie mogę się teleportować. - Nie korzystała z opcji, którymi przemieszczało się pospólstwo, sama myśl o tym, że musiała znowu skorzystać z Błędnego Rycerza wzbudzała w niej obrzydzenie. Naprawdę była to dramatyczna dla niej sytuacja.
- Karoca matki brzmi jeszcze w miarę atrakcyjnie, na twoim miejscu bym z tego skorzystała, żeby nie musieć siedzieć obok tych wszystkich ludzi. - Zastanawiała się, czemu Rabastan jeszcze nie skorzystał z tej możliwości.
Uniosła spojrzenie do góry, skąd usłyszała krakanie. Zauważyła kruka. Będą mieli towarzystwo. - Śliczna ptaszyna. - Skomentowała jeszcze.
- Wiesz co, ściągają tu wszystkich, nie ma się co dziwić, pięknie ich załatwili. Zniszczenia są naprawdę widoczne, musiało im pójść tutaj wczoraj całkiem nieźle. - Odparła z uśmiechem na twarzy, bo cieszyła się z sukcesu popleczników Czarnego Pana. Przyjemność sprawiało jej patrzenie na to zamieszanie. Teraz już nikt nie będzie się czuł zbyt pewnie, a o to im przecież chodziło, żeby się ich bali.
- Zmienię pamięć tylu mugolom ilu trzeba, żeby myśleli, że tak skrupulatnie dzisiaj pracuję. - Chociaż chętniej by ich wszystkich po prostu pozabijała, jednak musiała sprawiać pozory. Nie miała z tym problemu, wiedziała, że to słuszne postępowanie i jedyna droga, żeby mogła wtopić się w tłum.
Weszli do lasu. Szli przed siebie dłuższą chwilę, wtedy nagle, zupełnie z nienacka Trixie poczuła chłód. Było to dziwne uczucie, bo zaczęło wypełniać ją od środka. Spojrzała na Rabastana, żeby zobaczyć, czy on również tego doświadczy. - Rabi, coś się dzieje. - Powiedziała do niego, gdyby przypadkiem jeszcze nie ogarnął.
Chwilę później nadeszły omamy słuchowe, to upewniło ją w tym, że nie mogli tu dłużej zostać. Ironia, że zaatakowała ich istota, którą ściągnął tutaj ich pan. Tak to już w życiu bywa. - Musimy uciekać, biegnij ile masz sił w nogach, przed siebie. - Nie zamierzała wiać sama, w końcu byli tutaj razem. Musieli opuścić tę część lasu we dwójkę.
Sama Black zaczęła biec przed siebie ile tylko miała sił w nogach.
Sukces!