• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses

2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#7
05.07.2023, 00:35  ✶  

Kiedy pewnego lipcowego dnia ubiegłego roku stopniowo zaczął się od niej odsuwać, wielokrotnie zastanawiała się, co zrobiła nie tak. Analizowała przebieg każdego spotkania, każdy list jaki do niego napisała. W pewnej chwili czuła się winna, bo być może była zbyt nachalna, zbyt wiele sobie wyobraziła, a on to wyczuł i postanowił sprowadzić ją na ziemię w jedyny rozsądny sposób, jaki przyszedł mu do głowy - odcinając się. Złośliwy głosik w głowie od czasu do czasu szeptał jej, że problemem mógł być jej status krwi, którego nigdy nie zatajała przed Rookwoodem - bo była pewna, że lubią się i ufała mu, a on nigdy nie zdawał się przejmować taką drobnostką. Czyżby nagle zaczął? Nie rozumiała tego. Jednak z czasem, gdy sowy jakie do niego wysyłała coraz to rzadziej przynosiły odpowiedź zwrotną, a nawet jeżeli już cokolwiek dostarczały, były do listy zbywające i lakoniczne, przestała go zadręczać. Zabrakło jej odwagi, żeby spytać co się zmieniło. Szanowała jednak jego decyzję i nie chciała na nią wpływać. Wiedział, czego chce. Nie mogła oczekiwać od niego, że nagnie własne zasady dla niej. Problem w Danielle był taki, że pomimo patowej sytuacji w jakiej została postawiona, ani na moment w niego nie zwątpiła. Ale tego już nie mógł wiedzieć.

Kiwnęła głową, posyłając mu lekki, choć niepewny uśmiech. Nie odpowiedziała jednak. Wiedziała, że opuszczenie okolicy podczas gdy potrzeba tak wiele wsparcia nie jest w stylu jej ojca. Tlił się w niej cień nadziei, że tego dnia postanowił zrobić wyjątek.

- Wiem - odpowiedziała tak błyskawicznie, że niemal weszła mu w zdanie. - To nie ma żadnego znaczenia. Fakty są takie, że zapamiętujesz wszystko bardziej, niż większość ludzi. Nie chcę, żebyś czuł się w obowiązku, żeby tu zostać, jeżeli nie musisz. To... nie są obrazy, które człowiek powinien pamiętać - odpowiedziała. - Nie wątpię w Ciebie. Po prostu... to zwyczajna troska. - dodała, nie chcąc zostawiać w tej kwestii żadnych niedomówień. Wiedziała, że tej nocy nie zapomni już nigdy. Żywiołaka. Śmierciożerców, którzy nie mieli najmniejszych wyrzutów sumienia i chcieli ją zabić. Wiedziała też, że choćby stawała na rzęsach, nie przekona Ulyssesa, że dla jego głowy i pamięci lepiej będzie, gdy ulotni się stąd jak najszybciej. Na jej twarzy ponownie zagościł uśmiech, nieco pewniejszy niż wcześniej. Mógł wytykać jej upór oraz irracjonalną odwagę, ale w tej chwili zachowywał się dokładnie tak jak ona.

Jego odpowiedź nie zdradzała zbyt wiele. I pewnie mogłaby machnąć na nią ręką ucinając jednoznacznie temat, gdyby nie pierwsze słowa, jakie wypowiedział do niej tego poranka. Te, pomimo że jej pamięć nie była tak imponująca jak jego, zagnieździły się w jej głowie wygodnie i nic nie zapowiadało, by miały zamiar się z niej wynieść. Jej wargi uchyliły się lekko, jakby chciała coś powiedzieć; w ostatniej chwili zrezygnowała z tego pomysłu.

- Obyś miał rację - odpowiedziała cicho, przez zaciśnięte gardło. Omiotła wzrokiem okolicę, uświadamiając sobie, jak tragedia jednoczyła przebywających na polanie ludzi. Każdy chciał pomóc na miarę swoich możliwości. Ludzie nie byli obojętni na krzywdę, nawet obcych sobie osób. To było coś, co pokrzepiało serce. - Szukają wolontariuszy do przeszukania kniei. Być może znajduje się tam ktoś, kto potrzebuje pomocy, niezdolny do dotarcia do namiotu medyków samodzielnie - powoli ruszyła w stronę, gdzie rozdzielano grupy do przeczesywania lasu. Posłała Ulkowi krótkie spojrzenie. - I nawet nie próbuj odwieść mnie od tego pomysłu, Ulek. Wiesz, że się nie dam - odezwała się.



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Danielle Longbottom (2048), Ulysses Rookwood (1764)




Wiadomości w tym wątku
2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 01.07.2023, 17:31
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 01.07.2023, 19:31
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 02.07.2023, 03:47
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 02.07.2023, 21:11
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 03.07.2023, 14:44
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 04.07.2023, 01:51
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 05.07.2023, 00:35
RE: 2 maja 1972, poranek | Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 05.07.2023, 02:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa