Przymknęła oczy, kiedy pocałował ją w czoło. Dotyk jesgo ust był przyjemny, brakowało jej tego. Dziwna tęsknota wypełniała jej ciało i duszę. Brakowało jej bliskości, czułości, jakby nie chciała być już dłużej sama. Nie miała zielonego pojęcia dlaczego myślała właśnie o tym, kiedy leżała tutaj cała pokiereszowana.
- Niestety? Co Ty mówisz, chyba każdy by marzył o takim medyku do jego własnej dyspozycji. - Pomimo niezbyt dobrego samopoczucia fizycznego starała się, żeby dobry humor jej nie opuszczał, przynajmniej próbowała stwarzać pozory, że tak jest, mimo tego, że w środku też czuła, że zaczyna rozsypywać się na małe kawałki.
Wood się nie oszukiwała, wiedziała, że nie jest w stanie wstać i pójść pomóc potrzebującym, mimo, że bardzo chciała. Stan jej ciała na to nie pozwalał, co tylko bardziej ją dołowało. - Ostrzegali, nie sądziłam jednak, że będzie to tak wyglądało. Wielu niewinnych ucierpiało, widziałam to zamieszanie wczoraj, było strasznie. Panika, uciekający ludzie, a między nimi poplecznicy Czarnego Dzbana rzucający zaklęciami. - Starała się krótko opowiedzieć Cameronowi, co wczoraj widziała. Trochę brakowało jej słów, ale robiła co mogła aby mu to zobrazować.
- Dlaczego lekarstwa nie mogą być słodkie i pachnące? - Wyciągnęła dłoń po wodę. Wypiła spory haust, a następnie zgodnie z zaleceniami Camerona eliksir. Skrzywiła się, gdy poczuła jego smak, nie sądziła, że będzie aż taki okropny. Nie pluła jednak miksturą - miała świadomość, że od tego, czy będzie się stosować do zaleceń zależało jak szybko wróci do pracy.
- Zniosło cię z kursu? - Zastanawiała się, co może to oznaczać. - Wywiało cię? - Spoglądała na niego uważnie. - Przecież mogłeś w coś uderzyć i umrzeć Cami. - Zmartwiło ją to ogromnie, na całe szczęście stał tu przed nią teraz, więc nie było najgorzej.
Ulżyło jej, kiedy usłyszała, że ci, którzy byli z nią tam również wyszli cało. Kamień z serca, na pewno trudno byłoby się jej pogodzić ze stratą. Może i nie znała ich wszystkich jakoś bardzo mocno, jednak świadomość, że walczyli ramię w ramię przeciwko tym złym powodowała, że strata by zabolała. Musieli dbać o siebie, w końcu nie było ich wielu, każda różdżka była istotna. - Julek był ze mną, wiesz. Był ze mną kiedy to wszystko się wydarzyło, tyle, że ja nie pamiętam, w pewnym momencie zrobiło się ciemno i nie pamiętam, co było dalej. - Straciła przytomność, domyślała się tego.